25 wrz 2007, 21:31
ja miałam rodzić bez nacinania krocza. Miałam wynajęta położną i w sumie nie uzgadniałyśmy tego wprost...to było dla niej oczywiste. W trakcie akcji porodowej zrobiło sie jednak okropne zamieszanie, zawołano lekarza, a ten szybko naciął mi krocze - okazało się, że Jagódka była owinięta pępowiną wokół szyjki i zamiast ramionkiem pchała się łokciem więc nacięcie było konieczne by ją we mnie przekręcić. Gdyby nie to - nie musiałabym być nacinana, choć Jaga ważyła standardowo 3500g :ico_haha_02: Myślę, ze najlepiej ustalić to z położna. Poza tym - dziś już na szczęście wszystko sie zmienia i w większości szpitali tylko w koniecznych wypadkach nacinają...tym bardziej, ze sama rodziłam w małym :-)