26 wrz 2007, 16:54
kilolek, czop mi odszedł tak jakoś na przełomie 34/35tyg i jest to zbyt wcześnie, z Antosiem odszedł na ok tydzień przed porodem więc teraz się obawiam każdej chwili i walczę o kazdy dzień. Nie biorę już żadnych prochów bo to nie ma sensu według mnie tylko leżę ile się da a jak bardzo dokuczają mi skurcze to wciskam sobie scopolan i jest lepiej. Ale jak przyjdą te "prawdziwe" to wiem, że nie pokonam ich żadnymi lekami, więc się tak nie stresuję. W sumie to ciąża donoszona niby bo 36 tyg za mną ale jestem u rodziców a wolałabym urodzić w swoim szpitalu, więc trzymajcie kciuki, żeby to się nie stało przed piątkowym, późnym popołudniem.