26 wrz 2007, 19:28
Wiesz porodu starałam się nie bac, cały czas zakładałam ze jak inne rodzą to mi pewnie też się uda :ico_oczko: Zresztą ja juz byłam 10 dni po terminie i po prostu juz nie mogłam się doczekać jak będzie po wszystkim.To pewnie tez wpłynęło na moje nastawienie. W zasadzie nie wspominam źle, zapomina się o bólu :ico_oczko:
poszłam do szpitala na dzien przed wywołaniem i na samą noc dostałam skurczy.Ale nie były one jeszcze bolesne tyle tylko ze nie mogłam zasnąć bo powtarzały sie co 4,5 minut. O siódmej rano zabrali mnie na porodówkę i dali jeszcze kroplówkę z oksytocyną (nie wiem czy dobrze napisałam :ico_wstydzioch: ) A o 14:05 urodziłam.
Nie było lekko bo Patryk był duzy ale nie zamierzam Cię straszyć. Nie ma piękniejszej chwili jaką jest urodzenie dziecka i usłyszenie jego płaczu. Ja na początku nie wiedziałam co się dzieje, byłam strasznie zmęczona ale to pewnie był wpływ ze nie spałam jakies 30 godzin :-D Ale jak tylko zobaczyłam Patryczka wszystko minęło.
Także najważniejsze jest nastawienie no i słuchanie położnej, ona mi dużo podpowiedziała, a Maciek po prostu był niezastąpiony :ico_haha_01: Chocby tym ze tam był ze mną. :ico_oczko: Pocierał czoło i dawał wodę.
[ Dodano: 2007-09-26, 19:31 ]
Ale się rozpisałam ale powiem wam ze lubie wspominać te chwile :-)
A co do imienia to mój M chce Martynkę, imię jest ładne ale ja tez mam pewne skojarzenie. kiedys taka dziewczyna była zakochana w moim M i własnie tak miała na imię :ico_zly: Głupie co??? :ico_oczko: