04 paź 2007, 22:58
mnie nacinali,ale nie czułam bólu,tylko poczułam tak jakby ciało mi się rozeszło i zaqtanawiałam sie co oni mi tam robią :ico_oczko: a nikt mnie nie pytał czy nacianać czy nie,a Kacper nie był duży bo 2950 g
mąż spojrzał akurat w tym momencie jak położna mnie nacięła,mówi ze widzi to do tej pory,na szczęście urazu nie ma :ico_oczko:
szycie za to było okropne,szył mnie lekarz i dał znieczulenie ale jakos za mało i czułam wszystko,dobrze że lekarz żartowniś zabawiał mnie rozmową to jakos dało sie przeżyć ale miłe to nie było :ico_placzek: a w międzyczasie łapały mnie skurcze łydek i panowie masowali mi nogi :ico_oczko:
lekarz najpierw pytał mnie jak szyjemy,ciaśniej czy tak samo,dowcipniś :ico_haha_01: a po zszyciu kazał mężowi sprawdzać czy jest ok i mój mąż spojrzał i powiedział że moze być :-D twarda z niego sztuka jednak tzn z mojego meża :ico_brawa_01:
a dziecka podczas szycia nie miałam ,w ogóle późno mi go dali,najpierw na chwile zaraz po urodzeniu,a potem dopiero po kilku godzinach :ico_noniewiem:
[ Dodano: 2007-10-04 ]
aaa muszę powiedzieć ze zszył mnie super :ico_brawa_01: ,potem troche bolało ale nie długo,szybko śmigałam,miałam rozpuszczalne szwy ale nie narzekam,blizna malutka,prawie niewyczuwalna :ico_brawa_01: dla lekarza :-D