10 paź 2007, 22:55
Hej ho!!!
a cóż to, śpicie już????
Ja powiem tak...a! wczoraj zapomniałam...Glizduniajeśli ten paznokieć zmienił kolor i jest również kruchy...może grzybek się przyplątał?
No dobra...Anza to jest ten ząbek czy go nie ma??? pukaj łyżeczką w dziąsła, to się okaże.
Co tu jeszcze? że Ala mało waży...no moja też i co? i moje tuczenie nic nie daje, je jak chce i ile chce, nie mam na to wpływu, więc daję se luz, bo zdrowo się rozwija, więc te kilogramy mnie tylko prześladują! A Tobie Ewcik to zazdroszczę z całego serca! masz 10kg mniej niż ja...a ja? siedzę z nutellą! :ico_olaboga:
I co by tu jeszcze? ciasto też bym zjadła...ale piec nie lubię, nie zabieram się w ogóle...i nawet zakalec to byłby sukces! :-D
Gratuluję zakupów itp! śliczny kombinezon...
Anes boleć może, ale chyba gin zobaczy co i jak to się okaże. Mnie nie bolało, ale za to ból czułam czasem w ciągu dnia po długim chodzeniu...Myślałam, że to nadżerka się mi rozwinęła, a on mówi,że jej nie mam... :ico_noniewiem: No i to ból sprawiały chyba te ziarninowania na bliznach...Mam nadzieję, że ta 3co została to już mi da spokój, bo znów tego usuwania nie zniesę... :-D
Jejku...Wy tak klikacie, że ja już nic nie pamiętam i głupio mi, jak coś lub kogoś pomijam... :ico_wstydzioch:
A! brawa dla Karolusa za rozwój na cycu!!! :ico_brawa_01: Sikorka tylko pozazdrościć...Ja zaczynam żałować, że już się kończy nam historia cyckowa...I teraz wiem, że następne dziecię będzie dłużej na samym cycku, bez problemów, bez butelkowania, okropnego mleka w proszku itp. Ale trudno, jest jak jest...
Ja wczoraj...masakra!! młoda do północy się wierciła, wyciągała se smoczka, płakała...obudziła się chyba ok. północy na papu, potem znów wariacji troszke i spała do 4.30! zjadła mało...ale ryk już był i więcej nie...myśłałam że może brzuszek ją boli,, bo się kręciła ciągle i rzucała po łóżku, zrobiłam plantex ale ni ciula! noszenie na rękach, tulenie, śpiewanie...nic, ona ciągle swoje marudzeni! ja już :ico_zly: położyłam ją do nas...ale też się rzucała...nie wytrzymałam...poszła do siebie.i po godzinie usnęła...A od 8 już pobudka...kurczę... w dzień też dziwnie, bardzo mało jadła...kaszki nie, deseru nie, obiadu ciut...mleka po 60ml...Ja na 15do pracy, wróciłam o 19.30...Młoda w dzień za to spała ładnie, od 10-12, potem godzinę do 14, potem 2godziny J był z nią na spacerze i też spała. Ale jesć mu też nie chciała... :ico_noniewiem: wieczorem zrobiła kupę...luźną dość...Kąpiel, na dobranoc 130ml mleczka, marudzenie i gadanie i śpi...Aż się boję położyć..Dostała czopek na nockę. :-D
Wiecie co...Ja jestem chyba wariatka...Nie mam do Hani cierpliwości i to mnie strasznie matwi. Kocham ją...a czasem jej nienawidzę i mam ochotę normalnie... :ico_zly: I ja już nie wiem...czy to ja jestem zwariowana, czy każdy ma takie chwile, tylko nikt o tym nie mówi? bo nonono wpadam w depresję, bo każda baba się rozpływa nad dzieckiem, i niby tak cudnie, nawet jak dziecior drze pysk całe dnie i noce...A ja nie wiem, czy to takie zabawne i w ogóle. Mnie to wkurza jak nie wiem, o co jej chodzi i się złoszczę...Mówcie, jak jest...bo się załamię...