Wszystko zależy od komunikacji, ale najgorzej, kiedy jej nie ma. CZasem jednak ludzie są tak zapatrzeni w swoje racje, że nie przyjmują innych i nie chcą słuchać. Efekt, znowu brak komunikacji. Ja sie odcięłam i czuję się przez to lepiej.
yvone ja ci powiem ze to chyba najlepsze rozwiazanie :ico_haha_01: ja tez tak zrobiłam i mam spokój nie przejmuje sie i w ogóle mam w nosie i tym sposobem nie kłóce sie z moim P bo na nim wyładowywałam wczesniej emocje zwiazane z siostra :ico_olaboga:
Właśnie masz rację. Ja też jak nie potrafiłam sobie poradzić z emocjami, to obrywało się najbliższym i tu zawsze najbliżej był mój M. A tak jest zdrowiej. Najgorzej jednak było przetasować swoje wartości i dojrzeć do tego, że najważniejsci jesteśmy ja i mój M,a teraz jeszcze szkrab. To było trudne, ale teraz już stało się naturalne. Teraz to się zastanawiam tylko nad tym, jak wychować szkraba, żeby nie odstawił takich numerów jak ciocia. :ico_oczko: Ale mam na to całe lata, a i tak wszystkiego nie przewidzę :-D
Pamiętam jak w 4-5 tygodniu przyszła do nas w odwiedziny kuzynka męża. Ja nie do końca jeszcze oswoiłam się z myślą co i jak i akurat miałam małomówny dzień. A ona po tej wizycie poszła i wszystkim w rodzinie rozpowiedziała, że byłam dla niej niemiła. Ona i wszyscy inni wiedzieli już o ciąży, ale mimo wszystko kazali mi ją przeprosić, bo zła jestem. :ico_noniewiem:
A myślicie, że ja chciałam? :ico_oczko:
Jak do niej zadzwoniłam to się wypierała, że nic takiego nie powiedziała ...
16 lat ma, więc trzeba jej wybaczyć.
ja mam niezafajne relacje z siostrą mojego przyszłego męża...ona lubi np. dawać mu takie porady,że włos dęba staje...domyślam się,że mówi mu jaką to będę złą matką i gospodynią...za dobrze ją znam...tak mu mąci w głowie...mam tego dość!
Za niedługo mam ślub cywilny(ona jest świadkiem :ico_zly: ) i boję się że puszczą mi nerwy i jej powiem co o tym myślę... :ico_zly: :ico_zly:
Ja nie mam zbyt dobrego kontaktu z rodziną J. I chyba nigdy już nie będę mieć, zwłaszcza z jego córką. Tzn. widzę, że ona stara się mnie zaakceptować, ale przychodzi jej to z trudem i wyraźnie się do tego zmusza. Trudno mi z tym, ale zdarza się...może kiedyś to się poprawi? Na razie w to wątpię, ale wiadomo ciążowe nastroje.