07 lis 2007, 10:53
witajcie kochane!
bylam wczoraj na pierwszym usg... po prostu koszmar! :ico_zly: mialam wizyte umowiona na 17.30... zaraz jak maz wrocil z pracy zapakowalismy sie wszyscy do samochodu i pojechalismy na badanie... maz mial zaczekac "chwile " w samochodzie z wiktorkiem, bo spodziewalam sie ze nie zejdzie dluzej jak pol godziny ( w koncu byla to umowiona wizyta)... (jedna z kobiet w poczekalni pocieszyla mnie widzac moje zdenerwowanie, ze ona czekala kiedys 3,5 h :ico_szoking: ) i co sie okazalo... czekalam ponad dwie godziny :ico_szoking: :ico_zly: :ico_zly: :ico_zly: a potem , jak juz weszlam do gabinetu, to doslownie bylam "meczona" przez kolejne pol godziny :ico_zly: ...najpierw mialam robione to usg zewnetrzne... ale moja fasolcia byla strasznie wymeczona tym czekaniem i sie zdrzemnela... ciezko bylo ja wybadac... wtedy lekarka wyslala mnie do toalety na siusiu... i pozniej doslownie " zapakowala " mi sonde dopochwowo... widac niunie bylo nieco lepiej, ale pani doktor uciskala mi brzuch tak ze chwilami to ciezko bylo wytrzymac z bolu...pozniej... kolejny raz usg zewnetrzne :ico_zly:
a dziecie ani drgnelo... z tego badania wszystko mnie "w srodku" bolalo a z nerwow rozbolala mnie tez glowa i boli do dnia dzisiejszego... :ico_chory: cale szczescie z dzieciatkiem wszystko w porzadku... mierzy 10 cm i rozwija sie prawidlowo...ale ostatni raz bylam u tej sadystki ktora kaze kobietom ciezarnym czekac godzinami (podkresle- mimo umowionej i platnej wizyty) i meczy je w ten sposob... :ico_zly: :ico_zly: :ico_zly:
jak dojde troche do siebie to postaram sie wam po poludniu pokazac swoja 10 cm kruszynke :-)