Ja calutką noc nie spałm a-tak mi było nie dobrze :ico_olaboga: zgagę miałam taką, że nie wiedziałam, że taka istnieje, dwa razy wymiotowałam-gardło mam teraz jak poparzone. O 7 miałam wyjść z domu na badania, ale o 6 ostatni raz przy kibelku klęczałam, wiedziałam, że glukozy nie przełknę, a jakby mnie mieli kłuć to bym pewnie zemdlała, dlatego po niedzieli dopiero pójdę na badania... w tym wszystkim dzidzia chyba czkawkę miała i brzuch mi na dodatek twardniał, żołądek bolał-apokalipsa, przed 10 kazałam się kubie zawieźć do lekarza-na szczęście mama zostawiła nam dzisiaj samochód... Z dzidzią wszystko w porządku, dalej głową na dół, szyjka ładnie trzyma nie skraca się, ani nic z tych rzeczy, ciśnienie dobre... ale cały czas mnie boli żołądek i nie wiem kiedy coś zjem :ico_placzek: musiałam się zatruć-obstawiam Kuby spaghetti!
Teraz właśnie weszłam do domu, a kuba jeszcze podjechał do kolegi wygolić sobie boczki na głowie, więc sama weszłam, od progu widziałam, że ta mała nonono znowu nabroiła... nie mam do niej siły! dwa dni temu wyciągnęła cały worek siana dla szczura i rozniosła go po piętrze-na kolanach zbierałam, bo odkurzacz takich długich kłosów nie wciągnie, a dzisiaj rozwaliła wszystko co mogła... z parapetów, z półek na które sięga pościągała wszystko, siano, które sprzątałam wyrzuciłam do śmieci, to teraz je mam rozwleczone po pokoju, moje robótki na drutach i wszystkie włóczki są porozciągane po piętrze. Jak myślę o sprzątaniu tego, to mam ochotę ją udusić... jeszcze jak na niś krzyczałam to się posikała...litości :ico_sorki:
żołądek mnie znowu boli, idę zrobić sobie herbaty...

chyba sie udalo
