
Ala tak sobie myślę ze pewnie gsdybyśmy musiały to byśmy dały radę...Podziwiam Was dziewczyny za to,ze macie tyle sily by zyc razem,a jednak osobno.Ja bym nie potrafila,gdyby P mial wyjchac od razu dolozylabym mu swoje bagaze
dzieki Matula z a info, Antoś juz narazie nie narzeka, oby już go nie bolało...Maggie moja Marzenka miała bóle wzrostowe jak miała niecałe 2 latka, strasznie bolały ją kolana i kostki u nóg; płakała nam 3 miesiące po pół nocy, ale przeszło jej na szczęście
trzymam kciuki za Antolka, żeby go nie bolało za mocno :-)
to prawie tak jak u mnie, mąż zagniata caisto a ja robię całą reszte bałaganu :-D ale u mnie to siła wyższa po moim złamaniu nie mam siły w rece i wszystkie tego typu rzeczy siłowe wykonuje małż, a śmiechu mam przy tym co nie miara, bo on nienawidzi dotyku mąki :ico_szoking: i wygniata ciasto w rekawiczkach chirurgicznych :-Don gniecie ciasto a ja robię reszte hihi

:ico_smiechbig: :ico_smiechbig: :ico_smiechbig: Matula powaliłaś mnie tym ,a dlaczego nie lubi mąki ???? :ico_haha_01: :ico_haha_01: :ico_haha_01:bo on nienawidzi dotyku mąki :ico_szoking: i wygniata ciasto w rekawiczkach chirurgicznych :-D

Wróć do „Pierwsze kroczki, czyli roczek za mną!”
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość