20 lis 2007, 00:22
cześć :-)
nadrobiłam - a ja nie narzekam na brak czasu, bo Bartuś teraz ma urlop i każę mu sprzątać, bo w końcu jestem w połogu :-D jest jeszcze mama więc spędzam z nią czas trochę... teraz śpi więc skrobię... Dziś zarejestrowaliśmy Różeńkę, zrobiliśmy mega zakupki, wpadliśmy do roboty i wróciłam do maluszków :-D z Lilcią nie wyobrażałam jej zostawić tak szybko nawet na 5 minut, teraz mam takie poczucie, że żadna nie zostaje sama bo mają siebie :-)
Co do pracy, to nawet ie zagadnęłam szefa co ze mną... jakoś wiecie coraz bardziej czuję, że chyba jednak nie chcę wrócić :-/ jak macierzyński się skończy będzie latko, dziewczynki większe, to jakieś rozrywki wspólne się znajdą - naprawdę chcę ten czas dać im... Oczywiście finanse są ważne, jeśli Bartek dostanie znaczącą podwyżkę to decyzja zapadnie jak nie... pomyślimy :-)
Elusia, kochanie moje jak Ty dbasz o mnie :-D wszystkie dziewczynki pamiętały o mnie - nawet Olivka napisała mi maila, że netu nie ma ale jak dopadła i zobaczyła fotki to musiała skrobnąć :-) naprawdę jestem Wam wdzięczna i uwielbiam Was za to :ico_buziaczki_big:
Dziewczynki cofnę się do 11.11.2007 :-)
około 16 zaczęły mnie brać skurczyki... małe ale jednak (pamiętam z Lilą było tak samo); od 16:43 do ok. 19 mierzyłam je z zegarkiem i wypadały do 5-6 / 3-4 minuty... Oczywiście kiedy zdecydowaliśmy "przejechać" się do szpitala profilaktycznie okazało się, ze Bartka rodzice grypa, Daniel w Tychach z Izą, moja Aga z Adamem w Warszawie na kolacji hmm... rodzić czy czekać ;-) kilka telefonów, Aga już w drodze do nas, Daniel będzie o 21 - wymienią się :-D Po 19 pojechaliśmy do tego szpitala, przywitała mnie Nina, położna z którą rodziłam Lilę (nie kapitan a pierwszy oficer :ico_oczko: ), aż wzruszyłam się, pamiętała mnie :-) badanie - 4 cm, skurcze jakby ustały, ale nie ma co trzeba mnie zostawić, na noc pobudzać porodu nie będą ale może samo się rozkręci :-) papierkowa robota, Bartuś był ze mną ale tu cisza, stwierdziliśmy, ze nie ma co musi wracać do Lilusi a w razie czego będzie na tel... minęła noc, rano przywitała mnie położna kapitan z porodu Lilusi :-D o nie myślałam, moja szansa na miły poród :ico_brawa_01: podłączyły mi oxytocynę, przyjechał Bartunio i czekamy, skurcze są rozwarcie na dobre (!) 4 cm i czekamy... i NIC :ico_szoking: odłączyły mnie, następna próba jutro, ja wściekła bo tracę czas a nikt mnie nie chce wypuścić, położna kapitan kończy zmianę, ale jej koleżanka mówi, że następna zmiana fajne dziewczyny - miała rację, jedna Zosia kazała mi chodzić, druga też ok, akurat jej syn kończył 12.11 20 lat :-D ok. 21 badają mnie, zaraz odeszły wody - Bartek zaalarmowany, Daniel przejmuje opiekę nad Lilunią - zaczynają się skurcze, wchodzi na salę Bartusio - już jest OK... choć nie do końca, mam skurcze ale nie za mocne, prę, ale nie pozwala mi położna, kiedy każe nie mam się o co zaprzeć bo jakiś debil poodkręcał te trzymaki do rąk :ico_zly: :ico_zly: :ico_zly: - pozostaje Bartek i pani Zosia :-) jakoś idzie, matka 20-latka się niecierpliwi i zachęca słowami, no dawaj, nie umiesz przeć ?? oj ta dziewczyna nie umie przeć - nie odzywam się... wiem swoje JA NIE UMIEM?? Bartuś mój do mnie i tylko go słucham, boli no ale tak powinno być, staram sie przypomnieć czy tak bolało z Lilą - nie pamiętam, eee to i ten ból zapomnę :-D pocieszam się :ico_haha_01: słyszę Marta jeszcze raz (mój dzielny mąż) to ja raz i Różyczka (kurczaczek raczej) leży już na mnie :-D :-D :-D :-D mój mąż mnie kocha zapewnia mnie!!! - 22:20 słyszę :-) idą z Różą sobie do ciepełka, ja zostaję na szycie :-/ i nawiązuje się rozmowa pani ginekolog asystującej z położną... jakie to były czasy kiedy mężowie nie mogli być przy porodach, ze teraz to takie modne i niemęskie :ico_puknij: :ico_puknij: :ico_puknij: - zagryzam język by nic nie powiedzieć, jak ona taka to jeszcze mnie źle zszyje, myślę :-D zastanawiam się tylko jak ma się jej pogląd do lekarzy położników facetów - zboczeńcy, są przy tylu porodach :-D po wszystkim opowiadam Bartkowi, że jest niemęski - jakoś nie smuci go to ;-) heheh śmiejemy się, że skończyły się te czasy kiedy nikt nie patrzył im na ręce - zresztą każdy ma swoje zdanie - na koniec wyrażam swoje, że życzę każdej by jej mąż był "tak zniewieściały" jak mój :-P zamykam buzie :-D (okazało się potem, ze pani gin jest sama niema dzieci i zwyczajnie nie wie o czym mówi- bez komentarza)... Najważniejsze, że dostaję już słodką Różyczkę, co to jest jak taki malusi pączek róży słoooodka, mooooja... nasza :-) byliśmy jeszcze tak ze dwie godzinki i Bartuś musiał uciekać :ico_placzek: trzeba było się rozdzielić i podzielić dla naszej dwójeczki :-D Potem w szpitalu było OK, Bartuś odwiedzał, fajne dziewczyny, raz nie przyjechał bo podziębił się (dlatego łaził jak Michael J. w masce :-D ) w czwartek wypis, pediatra ma wątpliwości, oznajmiają mi, że zostaję do piątku, nie wytrzymałam, tak tęskniłam za Lilą... chwila niepewności, jednak wychodzę radość niepojęta :-D !!!!!!
Wracamy do domku, nie mogę powstrzymać płaczu (ryku) na widok Lilusi - tak tęskniłam... potem nie mogę powstrzymać łez na widok mieszkania :-D Bartek nie zrobił nic, wielce chory... ale to odrębna historia :-D :ico_haha_01: :-D :ico_haha_01: dopiero jak posprzątał to było dobrze, w komplecie, normalnie, pięknie...
mam nadzieję, ze nie zanudziłam Was :-D oczywiście uczucia towarzyszące narodzinom Różyczki są nie do opisania - same zresztą wiecie :-D
Teraz dzień wygląda mniej więcej tak: wstaje Róża (ok. 9), karmię ją, tulę, przewijam... odkładam do łóżeczka, wózeczka - zasypia :-), budzi się Lila (ok. 10) przebieram ją, zaczepiam cmokasami, pierdzioszkami w brzuszek, łaskotkami, robię śniadanko, wcina pięknie, idziemy się bawić, ona - ja krzątam się obok zagadując :-D ok. 12 wstaje mój mąż niedźwiedź :-D jemy razem śniadanko... karmienie Różyczki i inne, Lili je w między czasie jakąś przegryzkę, a my "oporządzamy" siebie :-D obiad - wszyscy, Liluś z tatą na podwórko, ja z Różyczką w domciu, ogarniam co nieco :-) potem flesz i już wieczór - 19 kąpiel Róży - wszyscy razem, potem ja karmię Maleńką, tatuś kąpie Lilusię, razem kolacja -- dzieci lulu my czas dla siebie - dziś ja dla Was, Bartek kręci się koło mnie i patrzy z pożądaniem :-P oj niedobry niedobry - buzi dostanie mój zniewieściały :-D
buźki
Ostatnio zmieniony 20 lis 2007, 00:34 przez
Maritta, łącznie zmieniany 1 raz.