03 sty 2008, 13:22
no przeczytałam na raty...
dzisiaj przeżyłam szok... mały się przewrócił i rąbnął głową w kant kaloryfera, ja byłam jakiś metr od niego... ale się przestraszyłam na szczęście głowa cała ale guz jest, teraz już nigdzie nie jest bezpiecznie, w łózeczku przewraca sie na szczebelki, podłoga, no fajnie pod warunkiem że nie straci równowagi bo wtedy płacz, zdarza mu się jeszcze jak siedzi polecieć do tyłu, no i oczywiście nie mogę go zostawić gdy w pobliżu są jakiekolwiek meble, bo wstaje, urwanie głowy...
co do teściowej to ja już mam dosyć jej "żartów" lepiej jest tak jak jest, ja mam spokój, tyle razy robiłam wszystko by ją zadowolić ale to już się skończyło, czy zawsze ja mam być ta dobrą???
pisałyście o wadze... ja mam jeszcze do zrzucenia 5 kg, wałeczek na brzuchu jest, boczki też... czy ja będę kieg=dyś ważyć 55 kg, dla mnie dieta to nie dobry pomysł, zresztą i tak się dietuję, głodując i nic z tego...
Jagódka dlaczego nie dajesz małej żółtka??? ja wczoraj dałam i jest ok, skaza białkowa to nie znaczy że może nie jeść żółtka...
tyle co zapamiętałam...