potem nawet nie boisz sie porodu tak bardzo jest się szczęsliwym ze się zaczęło
heh, jeszcze nie jestem przeterminowana, ale właśnie takie mam odczucie... wszelki strach mi przeszedł :ico_oczko:
nie byłam pewna czy chce zobaczyc jedną czy dwie kreski.
Ja jak przyszło już do robienia testu, to jakoś wyparłam ze świadomości fakt jak czułam się poprzedniego wieczoru-nagle pomyślałam, że pewnie po raz drugi-bo już raz tak było, fałszywy alarm... dałam kubie test do ręki i spokojnie sobie goliłam nogi :ico_haha_01:
...ale jak zobaczyłam jego uśmiech-taki z gatunku tych kiedy się iskry sypią z oczu i aż rumieniec nachodzi na policzki... powiedziałam "żartujesz..." a on się zaczął drzeć i wyć i mnie przytulać, popłakałam się, ale nie byłam pewna w którą stronę poszedł ten balans, który mi wycisnął łzy...
...a teraz czekam, na leniuszka mojego... :ico_haha_01: może jakieś okna zacznę myć? :ico_ciezarowka: