Ja bym od razu powiedziała Krzysiowi
Ja Jarkowi powiedziałam jak tylko go znalazłam na naszej klasie.
Dzieki za troske ale ogarniam wszystko.
Juli jaka romantyczna opowieść miłosna.
Dobry pomysł. MOże każda opowie jak sie pozała ze swoim mężczyzną??
U nas też było przeznaczenie.
Z poprzednim chłopakiem (właśnie tym Pawłem) chodziłam od pierwszej klasy szkoły sredniej, ale o tym nie będę opowiadać. Ważne, że po szkole przyjechalismy razem studiować do Szczecina i zamieszkalismy oczywiście razem. Ale ja juz od dłuższego czasu wiedziałam, że nic z tego nie będzie. Jakoś wszystko wygasło i zostało przyzwyczajenie.
Jarek natomiast pracował na tej samej ulicy gdzie ja miałam kwiaciarnie. Kłaniał mi sie po sam pas codziennie. Bylismy na "dzień dobry" i tyle. Śmiać mi sie chciało jak sie na mnie gapił przejeżdżając autem. Ogólnie bez emocji.
W dzień kiedy zerwałam z Pawłem wyjechał on do szczecinka na trzy dni.
Wynajmowalismy wtedy mieszkanie z jeszcze jedną koleżanką (swoją droga była to jego koleżanka z pracy). Ona to wyciągnęła mnie na wioeczorne bieganie bo był akurat piekny maj.
Ja nigdy nie biegam i nie wiem co mnie wtedy skusiło, chyba właśnie to przeznaczenie. Dwie uliczki dalej na ławeczcie siedział Jarek z kolegą. No i wtedy wreszcie do siebie zagadalismy. Jakież było nasze zdziwienie, że mieszkamy tak blisko siebie a nigdy się tam nie spotkalismy. Siedzielismy tak do 3 w nocy, tak nam było razem dobrze. I wtedy zakochałam się w jego dłoniach (bo tylko je widziałam siedzac obok na ławce hihi).
Na drugi dzień przyjechał po mnie do pracy i okazało się że jago kantor przenieśli na inną ulicę.
No i tutaj cały ambaras. Gdybym nie bioegła tego dnia przez ta ulice i byśmy sie nie spotkali, już raczej nigdy by to nie nastapiło.
Ja się na drugi dzień wyprowadzałam z osiedla a on zmieniał siedzibe pracy.
Nie chciałam sie wiązaćz nikim tak szybko po rozstaniu, ale on po dwóch tygodniach powiedział, że będę jego żoną i matką jego dzieci. Jakże mogłam więc odmówić :-D .
Miłość spada nam z nieba w najmniej oczekiwanym momencie i wali po czaszce jak oszalała.
Wracając do Pawła (skoro już o nim wspomniałam) ta koleżnka mu powiedział, że na drugi dzień już sie z kimś umówiłam, no i ten sobie wydedukował, że juz dawno sie spotykalismy i wiadomo.... Zachował sie fatalnie. Ale już nie będę sie wdawać w szczególy. Dlatego tez mój Jarek go nienawidzi za to jak mnie potraktował na koniec. Ale ja jakaś pamiętliwa nie jestem. 7 lat szczęścia z Jarusiem pozwoliło mi zapomnieć o tym co złe i pamiętać tylko te piękne chwile które z nim przezyłam. W końcu to była moja pierwsza miłość i pierwszy facet więc przykro mi, że tak to wszystko się zakończyło bez sensu. I dlatego te maile. Chciłabym, abyśmy spotykając sie na ulicy potrafili sie usmiechnąć i powiedzieć: cześć, jak miło Cie spotkac po latach. To wszystko. Czy to zbyt dużo?