Piotrkowi kazali jechac do domu, bo "nie wiadomo ile to potrwa" [...]
"mąż niestety nie zdąży dojechac". I tak rzeczywiście było. Od wejścia na porodówkę do narodzin Nadii upłynęlo 15 minut. Trzy skurcze parte i mała była na świecie. Ból duży ale widok dzieciątka wynagradza wszystko. Szkoda tylko że Piotrek nie mógł uczaestniczyc we wszystkim. No ale widac tak miało byc...
Kasiuto tak samo jak i u mnie :-D.. Znajoma powiedziała mojemu Rafałowi, że ja jeszcze nie prędko urodzę więc on pojechał do domu.. Niedługo po jego wyjściu czułam, że już się Norbert pcha na świat. Zawieźli mnie na porodówkę.. dzwonię do Rafała, że już rodzę.. przyjechał w 15, może 20 minut, ale zdążyłam już urodzić. Urodziłam w 12 minut, tyle że mnie nacięła położna ale miałam tylko 2 szwy :-).
Oczywiście każdej życzymy takich porodów!!!!!!!!!!!!!!
Klaudia dziękuje za miłe słowa :ico_buziaczki_big:
Magda nie ma problemu :ico_oczko: Poprostu nie stresuj się :-)
szczerze mówiac jak juz rodziłam to było mi obojetne czy urodze z "niespodzianka" czy bez. to jest chyba najmniej wazne w takiej chwili.
Dokładnie, ja to samo im pisałam :ico_haha_01:
Najbardziej boje sie kroplóki,bo wiem,że po nich jest strasznie :552:
Monia, niby czemu? Mnie podłączyli pod kroplówkę, szybko się skropliło i odłączyli mnie... Jakoś przeżyłam ;-)
Mary, słodki ten Twój tygrysek :ico_haha_01: