jestem...
czytałam i g... z tego pamiętam :-/
Sosna - Ciebie pamiętam :-D nie wiem jakie programy robisz bo ja jednorazowo spalam 120 kalorii w ciągu 13-15 min, w zależności jak szybko jeżdżę :-P ale spoko loko dojdę do lepszego wyniku, no i nie patrze na kalorie bo jakieś lewe mi się wydają :-D w każdym bądź razie, niemal rytuał to sie stał u mnie - ok. 11-15 min i potem ok. 23-15 min. :-P
Wczoraj moje dziewczątko nr 1 miało pod wieczór gorączkę :( pojechałam do apteki po czopki (bo pewnie zęby - idą czwórki) wracam i na biurku leży pudło, ładnie opakowane, na nim mini różyczka... szok - otwieram, a tam buty mi mój mężuś kupił :ico_brawa_01:
:ico_brawa_01: oglądałam je w niedzielę, ale szkoda mi kasy było i akurat tu nie mieli mojego numeru :-/ a on... kochany pojechał na drugi koniec W-wy i kupił :-D oto i one
http://www.bata.pl/artykul/66019 :-P mój słodki... :-)
no ale dzień nie mógł skończyć się tak miło... Lilusi temperatura wzrosła do 39,4 pojechaliśmy do pogotowia - diagnoza - zęby - w nocy spała z nami, otrzymała jeszcze ze 3 czopki i jakoś przeszło... rano znów temp. + kaszel i katar, zadzwoniłam do lekarza, poinstruował, ze mam poczekać czy się coś rozwinie i dać ibufen, po nim dziecko odżyło... teraz smacznie śpi - my to pierwszy raz przeżywamy przeziębienie, w ogóle chorobę u Lilci...
A Różyn miał dziś ortopedę, wszystko super... ma tylko jeszcze jeden odruch noworodkowy - drżenie rączek, ale powiedziała, że Rozi ma jeszcze troszkę czasu na pozbycie się go, bo w sumie urodziła się wcześniej... i nasza powiedziała że wizyta po tym jak dziecko już dobrze chodzi nie jest konieczna - chyba, że rodzice coś niepokojącego zauważą... więc może udamy się, ale nie wiem, jakoś nic mnie nie niepokoi :ico_noniewiem:
Heloł Asiu :-D
Ja wczoraj jak widziałam Lilusię taka osowiałą, osłabioną, rozpaloną - płakać mi się chciało i płakałam, mówię do Bartka - jak mam je zostawić i iść do roboty, kto się nimi zajmie tak jak ja :-)