Marcia, rozumiem, Cię, bo jak mojego bąbla w szpitalu dzień w dzień na kilkanaście godzin zabierali pod lampy to siedziałam i ryczałam w pokoju, bo słyszałam jak on tam strasznie płacze... myślałam, że mi serce pęknie, jak mi go oddawali na karmienie, to się czułam instynktownie zagrożona, miałam ochotę z nim uciec stamtąd, żeby już nie musiał się wić golusieńki w tych wstrętnych okularach, sam...
Kochane ja też Was rozumiem,My niestety zostaliśmy 5 dni dłużej w szpitalu i mój maluch 3 razy dziennie dostawał antybiotyk,podłaczali mu pompę l biedak leżał tak godz,a ja beczałam i nie mogłam sie opanowac,straszny widok.W poniedziałek mamy piwrwszą wizyte u pediatry i zobaczymy jhak tam mój malec przybiera.Tewraz strasznie sie o niego martwię i jak tylko coś mnie niepokoi to strasznie panikuję :ico_olaboga: Co do depresji to ja złapałam dołka w szpitalu i naprawdę bywało ze mną cięzko,ale jakoś wytrwałam :ico_brawa_01:
No ,a u Nas dzisiaj znowu nocka srednia,co prawda mały nie płakał,ale nie chciał spać łobuz jeden i sie męczyłam cała noc,a w dzień sobie odsypia i pewnie w nocy znowu zaszaleje hehe :ico_oczko:
wiecie,ze mój mały przyzwyczaił sie do butli i nie chce mi ssac dyda :ico_noniewiem: ,jaktylko Go przystawiam to jest jeden wielki wrzask :ico_olaboga: ,ale będę próbowała bo nie chce tak szybko rezygnowac z karmienia piersią :-)...musze uciekac bo mały sie budzi :-)
pozdrawiam