MONIKAB fr, spróbuj popatrzeć na to z innej strony... jak pojawi się dzidzia mąż juz nie znajdzie czasu na przyjemności a skoro pracuje od pon do soboty to tez mu się coś od życia należy. Ja to tak myślę i tez bym pozwoliła swojemu jechać... przeciez nie robii tego co tydzień więc to nic złego
wiesz,
babe_boom, kazdy medal ma dwie strony i po czesci masz racje...
ale z drugiej strony to mi sie nic nie nalezy??? czy ja nie mam potrzeb ? czy nie chcialabym czasem odpoczac sobie? ach...na ten temat, to mozna by duzo gadac...
glownie chodzi mi o to, ze gdybym zaczela rodzic a meza by nie bylo ( bo akurat zachcialo mu sie wedkowac) to musialabym Wiktorka taszczyc ze soba i latac po obcych ludziach i prosic o pomoc... albo dzwonic na pogotowie :ico_zly: (nie mam mamy za sciana, ani nawet miejscowosc obok...nie mam nikogo bliskiego do pomocy)
kiedy przyjemnosci, to przyjemnosci... a kiedy obowiazki to obowiazki... ja jestem w ciazy, ale oboje jestesmy rodzicami... wiem jedno - ja bym w takiej sytuacji nie zostawila nikogo... i nikomu nie zycze aby cos takiego przechodzil
uciekam jeść śniadanko do później
smacznego wiec zycze