08 maja 2008, 10:31
Też mam problem z odstawieniem, bo mój Kubuś za nic nie chce wziąć butelki do ust. Z łyżeczką jest jeszcze gorzej, ale on jest dużo mniejszy niż Wasze dzieci. Dziś kończy 6 miesięcy. Tak na prawdę to od początku planowałam, że będę karmić pół roku. Teraz jednak czuję się jak totalna egoistka. Pomyślałam sobie że dzięki odstawieniu uda mi się wreszcie wprowadzić jakieś nowe produkty do jego diety. I jest jeszcze jeden powód za który powinnam zostać zlinczowana, ale przyznam się od razu żeby nie było niedomówień. Strasznie przytyłam karmiąc piersią (ponad 10 kg + 25 kilogramów z ciąży) mimo diety eliminacyjnej, bo mały jest alergikiem i póki nie przestanę karmić nie mogę nic z tym zrobić. Zaczynam mieć problemy z chodzeniem, a ludzie na ulicy wciąż mnie pytają jakim cudem tak szybko znów zaszłam w ciążę. Starałam się tym nie przejmować i karmić maluszka, bo to dla jego dobra. Ale zupełnie przestało mi to sprawiać przyjemność. Wręcz zaczęłam odczuwać niechęć. I to właściwie mój mąż mnie namówił na odstawienie twierdząc, że taka sytuacja raczej dziecku na zdrowie nie wychodzi. Próbuję od 1,5 tygodnia. Chciałam najpierw stopniowo - 1 posiłek, potem dwa itd tak jak się wprowadza stałe pokarmy, potem tylko noce - rozciągnąc to w czasie, nawet i na kilka miesięcy. Wygląda jednak na to, że albo utnę to od razu radykalnie albo nic z tego nie będzie. Przestałam teraz już myśleć o sobie i w tej chwili jestem w stanie zaakceptować tą systuację tylko obawiam się, że jak to tak dalej będzie wyglądać to do załóżmy roku moje dziecko nie zje marcheweczki ani jabłuszka. Rozpisałam się okropnie. Przepraszam. Siedzę i ryczę bo ie wiem co mam robić.