23 maja 2008, 22:24
milutka ja mialam taka sama sytuacje ale po dwoch tyg okazalo sie ze jest ok jak do tej pory dzidzius zyje a plamienia mialam od samego poczatku i do teraz pomimo okropnych dawek lekow raz jest dobrze raz zle ale mam nadzieje jestem w 11 tyg chodze co tydzien max 2 do lekaza i od poczatku nie slyszalam samych pozytywow dziecko zyje rozwija sie prawidlowo ale ciagle cos nowego ostatnio dowiedzialam sie ze musze lezec plackiem jak najmniej ruchu bo kosmowka sie odkleja wczesnij krwiak wczesniej ze cos sie tam nie rozwija a na poczatku ze ma zly ksztalt koszmar i modle sie kazdego dnia a nie mowiac jakiego mam stracha przed najblizsza wizyta bo moze byc tak ze juz bedzie koniec albo bedzie dobrze ..albo cos nowego sie dowiem..dodam ze wczesniej mialam dwie obumarle ciaze i z coreczka mialam przejscia szpital leczenie i td itd..takze czekam mam nadzieje i tego sie trzymam wiem ze to trudne ale juz wiem co ma byc to bedzie i tego nie zmienie..jedynie moge prubowac wspomoc poprzez sluchanie lekarza..wiec jestem posluszna leze leze ze juz chyba odlezyny mam boli ze uff ale coz staram sie..i trzymam kciuki za ciebie..i za wszystkie przyszle mamy by ich dzieciatka dotrwaly do konca i byly najwspanialsze zdrowe przedewszystkim..buziole