31 maja 2008, 21:02
kilolek, Lenka też już miała siniora, ale nabiła go sobie przy wstawaniu.
ja dziś miałam ostrą przygodę. Była u mnie mama i babcia, siedziałyśmy sobie w 4 ładnie, ja wyszłam na sekundkę odebrać leki z apteki (bo Lenucha ma robione). Po godzinie słyszę domofon, zdziwiłam się, że Marek nie może sobie sam otworzyć. Odbieram i słyszę "Policja do pani"
Przerażona pomyślałam, że jedna sąsiadka z którą sie nie lubimy po 3 dniowym sylwestrze 2006/07 jak Lenka płakała zadzwoniła, że ją katuje czy coś. W końcu mówią teraz żeby od razu dzwonić. Okazało się, że aptekarka dała inny wypełniacz do leku i się wystraszyła, że może zaszkodzić, a na recepcie lekarka wpisała przez nieuwagę adres sosnowiecki. Aptekarka zadzwoniła na policję, żeby mnie znaleźli ale potem sama odnalazła adres. A policjanci, całkiem mili pomyśleli, że to jakaś masakra i że zażycie grozi śmiercią. Bosz ale się zestresowałam...
P.S. Oglądam Wiktory i wiecie co: KOCHAM SZYMONA HOŁOWNIĘ!
[ Dodano: 2008-05-31, 21:24 ]
Jeszcze jedno: bardzo się dziś wzruszyłam jak moja babcia zaczęła mi mówić, ze jestem bardzo dzielna i że mnie podziwia i przywiozła mi tonę małych krakersów do nauki :-D