Gosiu, wiesz ja normalnie tez bym nie pozwolila, ale.... Jeszcze kiedys rozmawialam z psycholozka o podziale obowiazkow w malzenstwie. I ona powiedziala mi bardzo wazna rzecz... Jezeli juz mezu sie zgodzi sam na wypelnianie jakichs obowiazkow (moj sie zgodzil na mycie wieczorne garow po obiednich i kolacyjnych, wyrzucanie smieci i odkurzanie w weekend), to nie wolno sie kusic i przypominac, gledzic i wymagac jeszcze kiedy to zrobi i jak..... wiem ze to trudne , szczegolnie dla mnie, bardzo pedantycznej osoby, ale pracuje nad tym.... I sa rezultaty, bo J. poczul ze jest za cos odpowiedzialny, a nie ze ja jestem odpowiedzialna a on jest tylko wykonawca moich rozkazow i polecen. Do tej pory je wypelnia, kwestia kiedy jest dyskusyjna.... Ale nie komentuje a on to robi.... I uslyszalam od tej psycholog bardzo, bardzo wazne zdanie:
"Nie mozna zmienic drugiej osoby, mozna zmienic tylko siebie". Jest to bolesna prawda. Wypelnianie tych kompromisow dot. obowiazkow w domu kosztowalo najwiecej mnie, tzn, to ja musialam sie zmienic aby zaakceptowac ze J. robi to w ten czy inny sposob, czy o tej a nie innej porze. No, ale robi....
Nell jest mala histeryczka :ico_olaboga: :ico_olaboga: :ico_olaboga: Jestesmy w szoku jak potrafi nerwy pokazywac. Ja staram sie nie reagowac w inny sposob niz usmiechem i pytaniem "no co sie dzieje, itp" i delikatnie i spokojnie do niej. Ale tez nie lece zaraz do niej, nie nosze i na sile nie uspokajam, bo w sumie to ona musi sie nauczyc , ze to nie jest sposob na moja uwage i czas. Oj, zeby jutro bylo lepiej :ico_sorki: :ico_olaboga:
Ulamisiula, fotki, fotki!!! A tesciowke masz niezla, i super ze potrafi stanac po twojej stronie i dogadac synusiowi :ico_brawa_01: :ico_brawa_01: :ico_brawa_01: No i tekst o "bolacych nogach " tez znam :ico_haha_01: :ico_puknij:
Eska, hihi, widac troche grzywki Olusiowej :ico_brawa_01: Wiesz Zuzia miala przypuszczam identyczny fryz jak byla mala :ico_brawa_01: :ico_haha_01:
Dominisia, kij w oko, sama zamawiam smoczki dla Jasia, bo mi sie spieszy :-) :ico_haha_01:
oj, to musi super wygladac, a moze nam pokazesz?jak mały sam stoi i jak śpiewa "Whyskey in the jar"Metallici.Świetny widok
cos w tym niestety jest... ja w moim pierwszym malzenstwie tez bylam taka partnerska co zaowocowalo tym ze moja tesciowa zaczela kierowac moim zyciem poprzez synalka..... Z chlopami to trzeba jak z psami: krotko, konkretnie i na temat. No i tresura nieustanna caly czas... Jednego sie naucza a drugiego na bierzaco nie trenuja to zapominaja :ico_puknij: :wpale:ja byłam zbyt partnerska dla mojego byłego i widzicie jak to się skończyło.
ojoj, pozazdroscic!!!! :-)A dzis pluskalismy sie razem, przedwczoraj wymienialam wode w jackuzzi i nie wspywalam jeszcze tych wszystkich chemikaliow i popoludniu jak wrocilismy ze spacerku to zrobilismy sobie wspolna kapiel. Ale byla zabawa :)
Dzis wymienilismy szajsowata fabryke tatuazow na 3 inne zabawki w tej cenia i Zuzia jest wniebowzieta , a mi ulzylo :-)








