19 cze 2008, 12:39
witajcie.
no to opisze ten porod poki malenka spi i zanim ja sie poloze bo plecy nieznosnie nawalaja.
okolo 00:45 zaczely saczyc mi sie po troszku wody, jedno wielkie tąpnięcie w brzuchu jakby cos peklo i chlup.
wytrzymalam do rana, bo wolalam ten okres spedzic stanowczo w domu i pod prysznicem niz w szpitalu, gdzie i tak sie nameczylam.
do szpitala dojechalismy z moja mama i tata okolo 7 i tam sie dopiero zaczelo. kolo 9 zadzwonili po Macka ktory przyjechal szybciutko i bardzo mnie wspieral, po prostu idealnie jak sobie moze wymarzyc kobieta! :ico_szoking: :-)
najgorsze co mnie spotkalo to bole krzyzowe ktore do konca porodu tylko sie nasilaly, chodzilam po scianach nie wiedzialam czy bardziej boli mnie brzuch czy plecy.
rodzilam w 3 pozycjach, najpierw normalnie na plecach, potem w kucki i na koncu na boku bo sie malenka tak ulozyla jakos. dziwnie sie wpasowala w kanal rodny i ma male wybroczynki na czole i malenki wylewik do spojowki ale to niegrozne tykko musimy isc zbadac.
w koncu akcja bardzo przyspieszyla, gdy juz nie mialam sil zupelnie i bialo robilo mi sie przed oczami (po 1,5 godziny snu w nocy i ostatnim posilku o 19 dzien wczesniej), - bo malenkiej sie troche owinela pepowina wokol szyjki, dlatego dostala 9 pkt Apg, bo byla troszke sinawa. no i przez to musieli nacinac mnie troszke bo mala nie chciala wyjsc a musia ai to szybko. urodzilam ja o 13:30. wiec troszke sie tam nameczylam.
lozysko bylo niekompletne, wiec czekalo mnie łyżeczkowanie i to szycie ktorego juz prawie nie czulam. M. przecial pepowine i byl ze mna az do chwili lyzeczkowania gdy go wyprosili.
Jestem z nieg bardzo dumna, nawet jak krzyczalam kilka razy sie poplakal jak widzial ten ból na mojej twarzy. Kocham Go i naszego skarbenka.
Ale nie wiemc zy sie zdecyduje na drugiego dzidziolka :-) :-D