14 lip 2008, 17:59
dziewczyny...jestem...
i z dobrymi i złymi wieściami..od wyjścia od lekarza ryczę jak bóbr z nieporadności...
główna wiadomość - uwaga. bo ja bym z fotela spadła...leżę tam i leżę...a mój lekarz bada mnie niemiłosiernie długo. Miałam tak okropne przeczucia w sobie, nawet zanim do gabinetu weszłam...Marcin kazał mi nie czarno widzieć, ale ja coś przeczuwałam...no więc gin sie patrzy i patrzy...w końcu oznajmia: CIĄŻA bliźniacza!!! dziewczyny - będę miała dwa Maluszki!!! poczułam ze zemdleję...ogarnął mnie strach, radość, wszystko razem i obawy - jak ja dam radę?! z trójka dzieci?! co z pracą? jejus....zaczęłam sie normalnie trząść... do teraz płaczę i śmieję się...wszystko razem..
najgorsze... :ico_placzek: że ciąża stoi pod wielkim znakiem zapytania...mam krwiak - potężny na pól ciąży...tak samo było z Jagą, tylko krwiak był 10 razy mniejszy i Jej samej było łatwiej... lekarz tak dziwnie do mnie mówił...w przypadku jagi przekonywał mnie, ze damy radę, będzie trudno, ale skończy sie dobrze...wiem ze tym razem jest niefajnie... :ico_noniewiem: dostałam skierowanie do szpitala - jak tylko pojawi sie plamka krwi - od razu mam jechać. poza tym - zastrzyki i tabletki na podtrzymanie...
jestem załamana :ico_placzek: czuję ze nie mam siły...do tego ciąża blixniacza sama w sobie jest trudna do utrzymania a do tego moje skłonności do za wczesnych rozwarć i skracania się szyjki...dziewczyny...maż sie cieszy..bo chyba nie zdaje sobie sprawy..a ja nie mam siły na radość...jest mi tak smutno..mam takie złe przeczucia w sobie...
przepraszam, ze was zarzuciłam...ale jakoś tak mi łatwiej tutaj...