20 lip 2008, 03:37
Hej!
no super, że mało napisałyście...bo ja normalnie pochłonięta pracą...nie mam czasu na siku nawet
Glizdunia i jak jedzonko wyszło???
KUlka no łóżko ma fajowe, gteż bym takie chciała!!!
Pati ja pierdzielę...co to się dzieje u Was? szkoda że nie pojedziemy...żal mi Anzy, bo jej nadziei narobiłyśmy, naumawiałyśmy się jak nie wiem co i klops...ech...życie...A! chciałam Ci jeszcze napisać coś co zaobserwowałam u Krystka...ale nie obraź się ok? ja tak z troski...czy Wy byliście z nim u ortopedy? mi się wydaje że on chyba coś nie do końca dobrze chodzi...obawiam się o stawy biodrowe...nie zauważyłaś nic? mam nadizeję, że nie poczujesz się urażona...
Kamizelka i jak się udało?
Kate a cóż ten chłop znów nawyczyniał???
Ja się na razie nie mogę ogarnąć...od 7 na nogach...J malował pokój, ja łóżeczko...potem wysychało, a my sprzątaliśmy z lekka i biegiem na chrzciny...siedzieliśmy tam jak na szpilkach, bo tylko w głowie żeby szybko wszystko skończyć w domu. Ale niestety wy[uścili nas o 22, więc porażka...a tu do skręcenia 2komody, szafa i 3regały...J właśnie kończy montować ostatnie półki...a jescze trzeba ustawić to porządnie, przenieść resztę mebli, ciuchy...rozplanować Hanki pokój i poukładać jej rzeczy...mnóstwo pracy jeszcze...i kiedy to zrobić?
a jeszcze bym chciała jutro skoczyć na wyprzedaże, bo mama wczoraj była i w h&m koszulki po 10 i 5zł! sukienki po 20...namawiam J na wyjazd...ale sama nie wiem...bo chciałabym też sprzątnąć i skończyć wsystko...ale z drugiej strony póki Hani nie ma to mogłabym poszaleć w sklepie bez nerwów...
A Hanutka moje słonko normalnie chyba o nas zapomniała!!! ani nie zapłakała...bynajmniej tak mówi teściowa...że spała całą noc, ładnie je i się bawi...w dzień poszła spać bez problemów...na noc też od razu padła..jestem w szoku!!! moje malusie dzieciątko pojechało do obcego sobie domu i ludzi, których prawie nie zna...i dobrze się bawi...Moj ojciec się śmieje, że ma zaburzone relacje z mamą skoro nie tęskni...
już jutro ją przytulimy!!!
a my mamy pomalowane, meble skręcone, tapeta na ścianie...teraz tylko ustawię odpowiednio...ale jeszcze zapomnieliśmy o stoliku do kompa, koszykach do szuflad...no i czekamy na dywan dla Haneczki. I nie wiem co zrobić z kanapą, bo zawsze stała w pokoju który ma być Hani...ja chcę ją wystawić, a J chyba woli żeby została...i problem gotowy.
o tym że już nerwowo u nas to chyba nie muszę pisać co? 2razy mi J tak odpowiedział, że się popłakałam ze złośći...i powiedziałam że jeszcze raz to mu pierdolnę...i już znów go nie lubię...bo on wszystko z nerwami..i narzekaniem...teraz nic już nie chce zrobić bo wielce zmęczony...on skręcał regały, ja chciałam się zająć biurkiem ale już mu za ciężko było mi pokazać co i jak...paździoch!!!
dobra, bo zaraz wstanie słoneczko...a trochę już mi się chce spać...no i może jednak pojadę na te zakupy? wstanę o 9, w godzinę poustawiamy, na 11-12 w sklepie...tam ze 2godziny i do teściów po Hanutę...
buziaki i do jutra, mam nadzieję że uda mi się pokazać jakieś zdjęcie, choć teraz mam tylko laptopa i nie wiem czy uda nam się zgrać zdjęcia...
pa!!!