U nas też dzis pięknie. Bylismy na super spacerze w parku. I na lodach. Ale ja oczywiście madra...wzięłam dwa smaki, na górę cytrynowy sorbet. No i po zjedzeniu połowy stwierdziłam, ze za słodki i ze zrzuce sobie jedna kulke do śmietnika to druga lepsza mi zostanie. I co?? No co?? Oczywiście wpadła... ale razem z tą drugą. Ale siewkurzyłam. takiego małam smaka na te lody. a nie chciało mi sie już wacac po drugiego. Tylko się ze mnie nasmiali buuu...
Byłam dizs w lumpeksie. jaką kurtkę Tomkowi kupiłam... Swietna jest. Nexta zieloniutka za całe 7,5 zł. Na przyszłą wiosnę będzie akurat.
madzia niewyobrazam sobie codziennego zmywania podlog hihi ale nie mam chlewu w domu. calkiem przyjemnie.. tylko bez polysku
Ja też nie wyobrazam sobie. nienawidze myć podłogi. Od zawsze to dla mnie kara była. No ale trzeba czasami. Ale ja raz w tygodniu porządnie w wystawianiem wszystkiego, a dodatkowo jak się nabrudzi to tylko przecieram mopem te "chodliwo-jedzeniowe" tereny hehe. Taki leniuch ze mnie. Bez przesady uważam. Trzeba żyć a nie wegetować.
Karla koniki piękne a stadnina zaraz za Szczecinem.
Serduszka jej 2 blizniakow w brzusiu przestały bic
Dopiero co jej gratulowałam. Tak przykro...