Ja czasami też tak mam ...z tym bujamniem wózkiem ( u mnie akurat koszem na kółkach) i tuleniem Wojtaskai więc rozumiem całkowicie :ico_sorki: No i identycznie jest z męzami ..tyle, że mój mąz pracuje na 3 zmiany: jak ide na pierwszą to mam sajgonik popołudniu dac spac moje dzieci ale za to mam luzy wieczorem: Tomek usypia Wojtusia ja w tym czasi kąpie Martusie ...potem mam wolne. Jak idzie na drugą do ogólnei mam mniej roboty z usypianiem, ale za to po połdniu wychodzimy na pole (dwór jak kto woli) i puszczam Wojusia "samopas" do piskownicy w naszym ogródku albo inne atrakcje wymuślam, ale musze biegać z wózkie po całym ogrodze na nim bo umyślał sobie zabawe w gonienie ... i ani myśli jak na razie zaprzestać tej masakrycznej zabawie... a ja padam ... ale Małej to mi graj, bo lubi jak ją trzęsie, a jak się zatrzyma to się zaraz budzi ..No a jak nadejdzie nocka, to jest istna rzeźnia od czasu do czasu, bo T. idzie do pracy na 21 i o 20:30 musi byc juz na zmianie w pracy a wojtuś nie ma w zwyczaju zasypiać przed 21 ..a tu jest czekająca na kąpiel siostra i przed kąpielą jest rozbrykana strasznie i najczęściej już płacze w niebogłosy ... ale jakoś sytuacja jest opanowana ... :ico_sorki: ..bo jak już nie zaśnie- co zdarza sie bardzo często do tej 20:15 tatowi, to usypia go babcia ... :-D :-D w ostateczności!Czasami było ciężko tulić Antka i bujac wózkiem. Ja ich usypiałam sama wieczorem bo mąż chodzi do pracy na 12 więc zanim wyszedł jego zadaniem było uspic Antola.
Czekamy!Niedługo i ja do Was dołączę,
:Zuzia będzie miała 17 m-cy jak urodzi się jej braciszek :-)
No mój mały miał 16 jak się Martuś urodziła!



