milutka204, noo, z tą chęcią jedzenia to mam tak, jak Ty chyba... tylko bardzo się stopuję, bardzo, bardzo - i też mam ochote na kamapki, bułki itds, ale jak mi się tak często chce jeść to owocami się zapycham.. i tak nektarynki jem w dużych ilościach i śliwki... a niestety i tak tyję.... zobaczymy, jak teraz będzie, bo trochę ruchu będę miała...
milutka204, ja też wierzę, że uda mi się schudnąć po porodzie... chcemy jechać do Polski w okolicach maja i czerwca, także będę miała pół roku na to, żeby jako tako chociaż dojść do siebie :-)
założymy sobie wątek w odchudzaniu i będziemy się motywowały :-)
noo, gites :-D prezentów jak mrówków :-D
ciuszków od bratowej przywiozła sporo, ale tylko tych najmniejszych, te większe będą mi paczką wysyłały, jak się dzidzia urodzi to wtedy będą wiedziały, jaki kolor ma dominować :-)
cześć :-) melduję się i ja. tak jak przypuszczałam pół nocy nie spałam z nerwów przed dentystą a pozatym jakoś brzuch mnie dziwnie bolał.
co do jedzenia to ja też jem baaardzo dużo. jem wszystko na co mam ochotę, nie odmawiam sobie kebabu od czasu do czasu, mc donalda i inne niezdrowe rzeczy też jem. ważę już 60kg i na tym pewnie się nie skończy ;-) powoli zmieniam się w kuleczkę, łatwiej będzie mnie przeskoczyć niż obejść hehe. a żeby wrócić do formy po porodzie będę musiała ostro trenować i się odchudzać bo innego spodobu nie ma. idę sobie zrobić śniadanko, trzy paróweczki cielęce i do tego kanapki