08 sie 2008, 10:43
Nażekacie dziewczyny, że wasi faceci fundują wam zmiany - ja mam odwrotnie - Sebek cały czas nażeka, że w firmie jest do kitu, że się dogadać nie mogą i że ma dość, ale jakoś nie może się zdobyć na to, żeby coś zmienić i przestać być sfrustrowanym człowiekiem. Mnie to trafia - jak mi w pracy na odcisk nadepnęli, to sie zwolniłam i znalazłam nową robotę.
A Hania jest coraz lepsza. Posadziłam ją rano na nocnik, zrobiła ładnie siusiu, to sobie myślę, niech sie pupka dziecku powietrzy. Zostawiłam ją w pokoju na dywanie i poszłam przynieśc ubranko. Wracam, a Hanka kuca sobie koło narożnika i radośnie wali kupę na podłogę. Dobrze, że z dywanu zeszła chociaż.
Jeszcze nie koniec... Zawiozłam ją do mojej mamy (bo pilnuje małej jak ja jestem w pracy), Hanka znów na nocnik chce. POsadziłyśmy, zrobiła co trzeba, moja mam umyła jej pupkę i dała mi, żebym ubrała bobasa. Tylko ją na ręce wzięłam, czuję, że coś się ciepło robi - obsikała mnie. I to tak solidnie. Musiała od mamy bluzkę pożyczać, bo nie zdążyłabym do domu wrócić się przebierać. A niuniek miał taki ubaw cały ranek, że mało sie ze śmiechu nie zanosiła. Niemożliwa jest.