11 sie 2008, 17:28
Ojej biedna Gie tyle się wymęczyła, strasznie długo ją trzymali, tyle godzin :ico_olaboga: całe szczęście, ze ma już to pewnie za sobą.
A do lekarza dziś nie pójdę, mój M. musiał zostać w pracy i mnie nie zawiezie :ico_placzek: a jechać autobusem z wózkiem mi się nie uśmiecha, więc moze sie do środy nie wysypię i wtedy odbiorę. Narazie coś mi się wydaje, ze w dwupaku pociągnę jeszcze i ten weekend :ico_noniewiem:
Przy pierwszym porodzie miałam nacięcie krocza.... najgorsze było jak zaczęły się szwy goić, i jak się okazało, ze stara ślepa lekarka nie wyjęła mi ich do końca :ico_zly: męczylam się ponad tydzień, dopiero jakiś chirurg na zwykłym pogotwiu mi je wyciągnął :ico_zly: z całego porodu i połogu ten ból wrastających szwów był najgorszy. Tylko się nie wystraszcie, u każdego inaczej to wygląda, u mnie to po prostu kwestia zaniedbania tamtej lekarki.
A przy cc teraz robią nacięcie poniżej linii majteczek więc nic nie widać jest estetycznie. Tylko ponoć gorzej się goi niż te "stare" cięcia od pępka w dół. Mam nadzieję, że nie będzie mi dane się o tym przekonywać :ico_sorki: