15 wrz 2008, 09:21
Witajcie,
Ja wczoraj nie zajrzałam, bo nie miałam do tego głowy, wczoraj spokojna Sikorka była jak burza, nerwy mnie poniosły i nie wytrzymałam, z Sikorem się tak pożarłam, że do dziś traktuję go jak powietrze. Długo by pisać o co poszło, nie nawidzę się gniewać, kłócić, ale ileż można i nikt mi nie będzie mówił, że nie sprzątam, jak zapierdzielam w domu jak mały samochodzik. Efekt był taki, że wczoraj przeleżałam z książką w ręku, a on ugotował obiad, pozmywał gary i podłogę w kuchni. Tak więc widzicie, że nawet w takich udanych związkach może dochodzić do spięć.
Hania jest wspaniała, Maya ma piękny plac zabaw tylko do pozazdroszczenia. Jagódce życzę dużo, dużo zdrówka. Karol mój narazie twardo się trzyma, nie załapał jeszcze kataru od Kacpra, a Kacprowi już przechodzi.
Doris, Ty też się kuruj i rodzinkę też kuruj.
Narazie to tyle, bo humoru przez tą wczorajszą zadymę nie mam więc nie będę smęcić. Potem wrzucę filmik jak się zgra, jak i mój Karol w tańcu sobie pozwala :-D