15 wrz 2008, 22:21
No jestem... Obiad, spanie, dopilnowanie dzieci z lekcjami, znowu spanie... Gorączka mnie trawi... Nawet Kostek się uspokoił, mało dzisiaj daje znać o sobie... Nawet ulubione gazowane mu nie podchodzi i leciutko tylko daje znać, że doszło mu do żołądeczka...
Orzeszkowa, z wagą naszych maluszków to bardzo śliska sprawa... Koleżanka rodziła tydzień temu... Na USG było jak byk napisane: 3200... I na tej podstawie kretyni kazali jej się dobę męczyć... A urodziła synka 4300... Kilogram z okładem różnicy... Paczka cukru... Ale weź to z siebie naturalną drogą wydostań, jak przed ciążą dziewczę ważyło 55 kg... Ona kruszyna, dziecko już nie bardzo... Tak więc to co na USG nie zawsze rzeczywistości odpowiada... To tylko waga domniemana...
Ale dla zaspokojenia ciekawości, Kostek pod koniec 22 tygodnia ważył 630 gram i miał ok.38 cm długości... Za tydzień, w poniedziałek kolejna wizyta, a już czuję że jego gabaryty diametralnie się zmieniły...