Asika, cieszę się, że pomysł podpasował :-D
Evik, mnie również przykro, że nie masz pozytywnych relacji z rodzoną mamą... Moja też bywa upierdliwa, daje dobre rady(przynajmniej w swoim mniemaniu dobre)... Ale sobie przypomnę, że kiedyś zachowywała się tak jak ja, mówię tylko :zapomniał wół, jak cielęciem był... I to kończy dyskusje, czasami zupełnie niepotrzebne... rozumiem ją, bo też wychowuję swoje dzieci tak, żeby moich przeszłych błędów nie powielały, bo chcę im zaoszczędzić porażek, łez i bólu... Ale ja nie mam już nastu lat, wobec czego rady mamusi czasem głośno odpieram...
O mojej obecnej ciąży dowiedziała się od mojego męża... Ja nie byłam w stanie jej o tym powiedzieć... Obawiałam się ostrej krytyki, narzekań i stukania się w czoło :ico_puknij: Niegrzecznie zwaliłam to więc na ślubnego... A on powiedział jej tak: Kontynuując tradycje rodzinne uprzejmie informuję, że spodziewamy się trzeciego potomka... :-D
I wiecie co...? Zero krytyki, zero nieodpowiedniego słowa... do dzisiaj tak jest... Mąż i moja mama kochają się, ale stosunki między nimi określiłabym jako lekko napięte... Jak coś mamie nie pasowało, zawsze mnie atakowała, pod jego nieobecność... W pewnym momencie powiedziałam sobie DOŚĆ i męża o tym poinformowałam... Powiedział jej wtedy przy najbliższej okazji, iż wolałby, żeby wszystkie spory odbywały się pod jego obecność... I od tamtego czasu mam jakby spokój... Nie atakuje mnie już, kiedy jestem sama... A z nim prowadzi taką debatę, jakby na jakimś wiecu byli... :-D Lew z Lwem... Ta kombinacja jest co najmniej groźna :-D
Magda, zdrówka i przyjemnego kulania się do
jedyneczki :-D
Osita, nasi chłopcy zmowę jakąś mają chyba... :-D Mój daje mi poleżeć i postać... Jak siadam, zaraz kankana odstawia :-D Dałam dzisiaj córci brzuszelka do przytulenia jak siedziałam... Dostała kopniaka w ucho i powiedziała: Nooooo, Konstanty.... Tylko wyjdź, a ja Tobie pokażę, kto tu rządzi... :-D
Synuś jak to usłyszał, mało ze śmiechu nie padł... :-D :-D Powiedział : A on co? Zachowuje się, jakby u siebie był...? :-D
Powoli to moje nastoletnie szczęście zbuntowane przyzwyczaja się do sytuacji... Nawet moje łóżko dzisiaj złożył w czasie, kiedy byłam na zakupach :ico_szoking: :-D
[ Dodano: 2008-09-20, 14:18 ]
Tosia, nienawidzę Dyskontu Biedronka, ale tam właśnie kupuję parówki Culineo... Są na tyle twarde, że nie rozłażą się w piekarniku... Ich naturalna osłonka po zdjęciu z flaka jest po prostu idealna...
A ja - złośliwie- jeśli zdąże rozłozę i stól. Wiem ze czasem jestem wstrętna, ale momentami dobrze mi z tym :ico_wstydzioch:
Kobietko kochana... Jeśli mogę wtrącić... Kręcisz bata sama na siebie... Robiąc ostentacyjnie pewne rzeczy dla swojego świętego spokoju, żeby być pewną, że na czas to będzie wykonane, czy po złości: bo ja tobie pokażę, że sobie bez ciebie dam radę - utwierdzasz go w męskim przekonaniu, że nie jest Tobie do pomocy potrzebny, bo przecież świetnie sobie radzisz... Mężczyzna w takich wypadkach jest jak dziecko, szybko się do wygody przyzwyczaja... A Ty będziesz się "świgać", prychać, złościć... Dokąd to Was zaprowadzi...?