14 paź 2008, 20:21
Super Sylwia, że wam się wyjazd udał. Zazdroszczę, ale tak pozytywnie.
Ja jestem trochę zazdrozna o mojego M, ale na pewno nigdy tego nie pokazałam i nie pokażę.
A my dalej w domu. Wczoraj byliśmy u lekarza i w przyszłym tygodniu do kontroli. To jakaś infekcja wirusowa, która obecnie panuje we Wrocławiu. Najgorsze, że niedoleczone dzieci wracają do pani doktor z zapaleniem oskrzeli. Do końca tygodnia w domu, wietrzyć mieszkanie, ale raczej nie wychodzić na dwór. Amelka osłabiona, do tego ząbkuje i teraz wszystko złapie. Kaszle nadal fatalnie, ale już tylko w nocy, a w ciągu dnia szczęśliwe dziecko. Bawi się i zauważyłam, że mogę prasowac, tylko warunek krzesło przy stole i zabawki i ona obok. Razem też gotujemy obiad, podaje warzywa, ugniata ciasto i wszystkiego chce próbować. Mam nadzieję, że ta paskudna infekcja w końcu minie. I co najlepsze odstawiliśmy ten paskudny eurespal, bo nie było efektu, a dziecko na sam zapach miało uczulenie.
Wczoraj zadzwonili teściowe i pytaniem o Amelkę i przeprosinami, że nie dzwonili :ico_szoking: Oczywiście teściowa jak leczyć i milion dwieście rad, ale powiedziałam, ze dostosuję się przede wszystkim do rad lekarki tutaj, bo ona widziała Amelkę i nie mam powodu jej nie ufać, a przecież nie pójdę do niej i nie powiem, proszę przepisać to i to, bo babcia kazała. W każdym bądź razie ciesze się, ze zadzwonili, bo nie lubię takich napięć i sytuacji. Niby nic się nie dzieje, a człowiek czuje, że coś nie tak. Tak jak Sylwia piszesz atmosfera sztuczna, a tak przynajmniej się wyklarowało. Przeprosili, nie szukali wymówek, że się nie interesowal, obiecali poprawę :ico_oczko: i po sprawie.