15 paź 2008, 12:24
No powiem szczerze, że po tym telefonie to mi było głupio przed moim M, bo on obrywał. Ale koniec końców, nie będę narzekać, bo są ok, a to, że nie przyjeżdżają, cóż widocznie takie widzi mi się i tyle. Jakoś przeżyjemy. Ale już wiem, że w piątek będą pretensje, że my nie przyjedziemy, a nie chcę Amelki ciągać, zwłaszcza, że jak jadę do teściów, to i do rodziców, bo to nie daleko. A w poniedziałek do kontroli. A oni nie przyjadą. W przyszłym tygodniu chcę załatwić cmentarz we Wrocku, żeby na święta pojechać do mamy i znowu będą kwasy, bo miesiąc nie byliśmy u teściów. Tak jest ok, ale to wymaganie, żebyśmy zawsze my jeździli, to mnie irytuje. ale nie będę się przejmować.
A najgorsze, ze mój M stwierdził, że on nie jedzie na grób dziadka, ojca teściowej, bo to do Dzierżoniowa i on nie będzie małego dziecka gonił. W sumie rozsądnie, ale będą pretensje, bo dziecko można zostawić u rodziców i pojechać samemu, bo czy od teściów czy od moich to nie jest tak daleko. Już zeszłego roku byly pretensje, a mi głupio, bo wychodze na taką, która tylko myśli o swoich. Ach, nieważne. Najważniejsze, ze się interesują.
Sylwia i tak jesteś dobra, że w ogóle gadasz z teściową i robisz wigilię z nią. Choć w święta wszyscy miękną, ale najwazniejsze, zeby dziecko znało dziadków.
Martuuniu z teściami to tak jest. Widzisz u nas nie przeskoczysz tych przyjazdów. Choćby nie wiem jaki pałac, to oni nie przyjadą i już, tylko do nich i koniec. Najgorsze, ze jak zaczynamy o tym mówić, to wielkie oczy i w ogóle o co nam chodzi, bo przecież przyjeżdża się do rodziców do D O M U, a przez myśl nie przejdzie, że my tez mamy już swój własny dom.
Anitko dopiero w tym tygodniu Amelka dochodzi do siebie i jest ok. W zeszłym miałam ochotę ją zamordować, bo nic nie pasowało i płacz z powodu byle czego lub w ogóle bez powodu.