21 paź 2008, 08:41
Oskarek urodzil sie w polowie 34 tygodnia ciazy, wazyl 2350g i mial 50 cm...
niestety po porodzie okazalo sie ze ma posocznice wrodzona-streptococcusa agalactiae,dostal ampicyline i an szczecie od razu zadziala, oprocz tego mial tez encefalopartie 1 i 2 stopnia,czyli niewlasciwe napiecia miesniowe i wrazliwosc na dotyk,ale okolo 3 dnia zniknelo, mial rowniez hiperbirlubinemie...
wszystko bylo i minelo, co prawda lezal w szpitalu 17 dni ale w inkubatorze tylko 4, 4 dnia synusia przelozyli do lozeczka i moglam go juz spokojnie karmic cycusiem...
Teraz Oskarcio jest wesolym,zdrowym chlopczykiem po ktorym absolutnie nie widac tego ze byl wczesniaczkiem...rozwoja sie prawidlowo bez zadnych komplikacji...
przez rok bylismy pod opieka poradnii patologii ciazy i wczesniactwa, neurologa,okulisty i laryngologa..
na szczescie zaden z tych lekarzy nie bedzie juz nam przydatny gdyz moj czortek jest zdrowiutki...
mimo wielkiego szoku i zalamania gdy dowiedzialam sie od lekarki na drugi dzien " ze moje dzieck owalczy o zycie" uwazam ze opieka na oddziale byla wspaniala..pielegniarki i polozne ktore zajmowaly sie dzieciaczkami w pokoju intensywnej terpaii noworodkow byly cudowne..troskliwe i bardzo pomogly mi sie nie zalamac...wszystko spokojnie tlumaczyly i bardzo pomagaly...
niestety w szpitlu jest tylk ojeden pokoj hotelowy i byl juz zajety wiec na noc musialam jezdzic do domu,nawet pielegniarki mnie wyganialy (bo jak tweirdzily synus potrzebuje w dzien wypoczetej i silnej mamy) na noc odciagalm mleczko i bylo ok,o tyle dobrze ze do szpitala ma tylko 8 minut drogi autobusem wiec na prawde blisko...
okres tamten wspominam z lezka w oku, i mimo wszystko boje sie kolejnej ciazy..ale mam nadzieje ze jesli w odpowiednim momencie dostane antybiotyk przy nasteopnej ciazxy wlasnie dzidzia urodzi sie zdrowa i bez takich problemow jak Oski