A z tym porodem to tak bywa, ja pamiętam, że 19 rano wtsłam jak zawsze, potem jakoś tak zadzowniłam do mojej pani dr i mówię, że mi brzuch twardnieje co chwila, nie sądziłam, że to już, zresztą miałam jeszcze dwa tygodnie. Ale Wiki miała plany już wyjść i tyle :-D Chociaż jak wylądowlaiśmy w szpitalu o 10 to trzeba było prosić by wyszła i w końcu o 21:30 się pojawiła :-D
Zazdroszczę Ci Kasiu tego, to najpiękniejsza chwila jak jużw końcu widzisz to swoje dzieciątko, łzy same płyną



u nas się sprawdza rewelcayjnie, kiedyś Jaś miał taką nonono, że aż mmiał takię bąbelki i na dr kazała to kupić i normalnie do dzisiaj używamy jak coś się dzieje, tylko jeden minus brązowa ta maść i brudzi wszystko, ale jak w pieluchę nonono wsadzisz to będzie git