15 gru 2008, 10:48
Dzień dobry, kochane...
Taki on dobry jak ja spokojna... Taaaa, jaaasneee... Ale może przy Was na chwilę chociaż przestanę myśleć... Mężuś ruszył na miasto kolejne sprawy załatwiać... Jak babcię laczkiem, pojęcia nie mam, skąd to moje Szczęście bierze na to nerwy i siły... Ja bym wysiadła...
Wziął na mnie opiekę do świąt (choć tak szczerze mówiąc, co to są święta...?), a do 2go stycznia ma urlop... Trochę go będę miała, choć nie w tych okolicznościach, w jakich planowaliśmy...
Życie jest jak papier toaletowy... Długie, szare i do nonono... Tak na dzień dzisiejszy mogę określić swój stan... Na cmentarz jeździmy codziennie na razie... Potem sama w większości będę tam kursować... Dobrze, że Radek pomyślał o tym, żeby go pochować blisko domu... Samochodem 5 minut, piechotką 20... Tylko co tam jestem, za każdym razem coraz ciężej odejść... Jednocześnie z tym stanem jednak nie wyobrażam sobie nie pójść do niego...
No to tyle o mnie, krótko, aczkolwiek treściwie...
Evik, jak czytam, że znowu masz z ze swoim mężem problemy, to wyję... Bo do cholery jasnej, jak długo można...? Szkoda życia... Rodzina to dla mnie rzecz święta, dlatego za cholerę nie mogę i nie chcę go zrozumieć... Ty na ostatnich nogach, przede wszystkim przed Tobą kolejne wyzwania... Powinnaś w spokoju siły i myśli zbierać do ogarnięcia wszystkiego, a zamiast tego masz kolejne kłótnie i nerwy... I w nonono mam to, że on się w końcu zreflektuje, że jakimś gestem to nadrobi, czy przeprosi... Już to chyba kiedyś pisałam... Niech się Ci Wasi mężowie zachowują tak, żeby nie trzeba było przepraszać!!!
Pracują, zarabiają na cały dom, starają się, żeby finansowo Wam niczego nie zabrakło, a w zamian za to mają tylko pretensje i wymagania??? A gdzie Wasze poświęcenie w wychowywaniu dzieci, w dbaniu o porządek, miłą atmosferę, pranie, gotowanie, dogadzanie...? To już się nie liczy? Bo przysłowiowo jesteście od tego, jak nonono od sr....a? Niejedna z Was chętnie by poszła do pracy... Uszykowała się rano i wyszła z domu, tak jak oni, wszelkie problemy zostawiając za zamkniętymi drzwiami... Niech docenią wreszcie to, co i Wy dla rodziny robicie... bo wszystko powyższe do bagatelek nie należy...
[ Dodano: 2008-12-15, 09:51 ]
Ananke, trochę o Twoim zdrówku poczytałam... Nieładnie... Pilnuj się z cukrem, bo wielowodzie jest nim spowodowane... Pij na morgi, na wiadra, na co tylko można, żeby nerki pracowały... To od nich puchniesz...
[ Dodano: 2008-12-15, 09:52 ]
Caro, zdrówka dla mamci... I nie denerwuj się, proszę, żebyś czasem przez stres w nieodpowiedniej chwili bóli nie dostała...