Dzieki Motylku, juz jest całkiem dobrze. Rzeczywiscie dzieciaczki sie nacierpiały.....no ale są dzielne te moje szkrabki. Moj szkolniaczek mnie tak rozczulił w nocy ze az sie popłakałam. Przyszedł do nas do pokoju z poduszką w jednej ręce i miską w drugiej. Poprzytulał sie troche i w sumie juz przysypiał, gdy młodszego rzuciło potwornie, a moj kochany starszak przytulił brata, podstawił mu miske i powiedział: "a rzygnij sobie, to ci ulży". No mówie wam, rozbroił mnie tym całkowicie...
Niedawno wrócilismy z apteki, złapaliśmy troche tlenu. Mela śpi, mały tez sie pokłada, a starszego chyba spacyfikuje bajką... :-D



