20 gru 2008, 20:30
Prudence, wszystko to kwestia podejścia. Ja tak się zastanawiałam i podrążyłam temat z moim lubym. I oczywiście, że rodzice w pierwszej chwili się obrażą, bo to jest normalne. taka decyzja też nie jest prosta i dla nas, ale każdy wyjazd wymaga naprawdę przygotowań, a na swięta w szczególności. Poza tym u nas nie przechodzi wigilia tylko u jednych. Takie rozwiązanie jest niemożliwe i co roku wygląda to tak samo. Zegarek w ręku,a jak się spóźniasz z wyjściem to telefon za telefonem. Tak samo jest w pierwszy i drugi dzień świąt. Zapytałam mojego męża o prostą rzecz, a co w momencie, kiedy będziemy chcieli odpocząć i pobyć sami, nie wspomnę o swobodzie. niestety nie da się, bo zamknięcie się w pokoju wiąże się z pytaniami co się dzieje i podejrzeniami, że mamy kłopoty małżeńskie. a przecież święta sa i od tego, zeby odpocząć. nie wspomnę o ciągłych zgrzytach, bo o ile moja mama jeszcze z nami konsultuje święta, to teściowa planuje bez nas, a potem zgrzyt, bo imieniny, bo wujkowie przychodza, a nas nie ma, bo jedziemy do moich rodziców. A po 6 latach takich świąt mam naprawdę ochotę odpoczać i zaprosić ich do nas na obiad w pierwszy czy drugi dzień świąt. Marzę o tym, żeby po prostu być na luzie i u siebie. Zresztą taka odmiana wszystkim dobrze zrobi. A takie święta jak Tobie Pruedence mnie tez się marzą, ale myślę, że jeszcze trochę trzeba poczekać na ich realizację.
Dzisiaj ubralismy choinkę. JEst ubrana od połowy w górę, ze względu na Amelkę. Ale i tak jest piękna. Amelka najpierw była zachwycona, a potem wystraszona, ale generalnie jej się podoba. najbardziej szopka pod choinka. układa tam swoje zwierzątka: krowkę, osiołka, konika, baranka, pieska :ico_szoking: i słonia.