Ja bylam strasznym niejadkiem. Pamietam dodzis usmiechniete kanapeczki, ciuchcie z wagonikow kanapkowych, samoloty ktore mi mialy lądowac w buzi.. W przedszkolu jak Pani we mnie wmuszala,to potem gdzies wymiotowalam po kryjomu..
Ale owoce iwarzywa wcinalam zawsze. Pamietam jak rodzice kupowali na targu koszyk nektarynek, a ja to wcinalam w 1 dzien.. Ikrzyczelize to takie drogie a ja jem, jak kartofle :P:-D Itak mi zostalo.. Teraz jem.. Ale tez malo iwybrane produkty.
A najbardziej to lubie w restauracjach hehe. Jak mi podadza pod nos, pieknie udekorowane z lampka wina.. mmm... Jem wszystko! :): Łasuch jestem :P


