10 sty 2009, 18:15
hallo,jestem...owca spozniona dzis lekko :-)
Juli,podziwiam Was oboje...Ciebie ze dajesz rade i meza za znoszenie rozlaki i nie widzenia malego :ico_olaboga: ...ja nie zazdroszcze..naprawde....3maj sie dzielnie...dla mnie to niewyobrazalne na dzien dzisiejszy...ja czekam jak ze sraczka az A. z pracy wroci a co dopiero czekac tygodniami :ico_olaboga: ...
Lady,aja zle wyczesalam..w biegu i w kiepskim swietle i dzis widzialam ze troche w zlym miejscu wyczesywalam :ico_haha_01: dzis bedzie powtorka :-D :ico_oczko:
a ja....bylam dzis w pracy i mialam przygode...w hotelu zatrzymal sie na 3 nocki Polak...chlopak co ledwo przyjechal do naszego miasta,ponoc wczesniej byl w Bristolu...nic nie mowi po angielsku...jak on daje rade?ma chyba duuuuzo szczescia...szefowa mi go przyprowadzial bo nie mogla sie z nim dogadac...a ten wyluzowany :ico_noniewiem: ..ucieszyl sie ze mowie po polsku i mialam mu dzwonic do jakiejs wlascicielki domu gdzie chcial wynajac pokoj...wszyscy stali przede mna i czekali,wreczyli mi kom. a ja w takim szoku..nie wiedzialam nic o nim ...dobrze ze w sytuacji podbramkowej szybko sie mobilizuje...i zadzwonilam..umowilam go na ogladanie pokoju...potem moja szefowa wpadla na pomysl ze jej kolezanka ma taniej i musialam dzwonic odmowic tamto...a pare minut pozniej byl zobaczyc i sie nie dogadla ze cena byla nizsza ale za noc a on chcial tyle zaplacic za tydzien ...wiec znow ze wstydem w glosie musialam dzwonic spowrotem go umawiac..potem jeszcze po taxi i takim sposobem zalatwilam wszystko za niego...a ten moglbyokazac jakas wdziecznosc...bylo jakies tam ciche dzieki.....ale widac ze chyba przywykl ze sie za niego wszystko robi...a dla mnie normalnie to stres...dobrze ze w akcji go nie odczuwam...albo odczuwam taki mobilizujacy :ico_sorki: .....wiec mialam rozrywke...i male przerwy w pracy :ico_oczko:
pozniej zakupki i jechalismy odebrac prezenty dla Mayci ktore dotarly z PL od A. rodziny...troche chinskich zabawek,jedna od razu odpadla :ico_haha_01: ...no wiec bogatsi o pierdolki jestesmy...ale Maya zadowolona oczywiecie i to najwazniejsze...i bluzeczke dostala na 98cm...oj predko jej nie zalozy....jeszcze nie ma dobrych tych bluzek co dostala od nich w zeszlym roku na swieta :-D moja miniaturka :-D
kimnela sie w aucie i spi do teraz...my wciagnelismy pierogi i A. pobiegl mi do sklepu po Irish Cream..mam chec a skoro on saczy Jacka to mi tez sie cos w koncu nalezy nie? :ico_oczko:
[ Dodano: 2009-01-10, 17:39 ]
juz sacze Irish Meadow...normalnie Arek bal sie to kupic bo kosztuje tylko 4,5f :ico_szoking: a lepsze od Baileysa :ico_noniewiem: ...no i sacze sacze....nim dziecko wstanie to juz ja pewnie bede lezec :ico_haha_01: