.Chociaz Ci powiem,ze moja kuzynka mieszka z rodzicami(oni na gorze,starsi na dole) i jakos sobie to wszystko poukladali choc nie bylo latwo.Byly tarcia i to ostre ale chyba mlodzi w koncu sie postawili i ustawili starszych,ktorzy do latwych nie naleza.
Właśnie my też na górze a oni na dole. Ale naszym wspólnym błędem była rezygnacja kuchni na górze i pozostanie we wspólnej... Nienawidzę jak moja mama teraz upewnia się 20 razy czy oby na pewno zjedliśmy całą zupę czy tylko pół. Co my mamy 3 lata?? To tylko jeden taki przykład. Głównie poszło właśnie o tę pieprzoną zupę, tylko, że Rafał już psychicznie nie wytrzymał i powiedział mojej mamie, że jak nie wierzy, że zjadł wszystko to niech idzie na górę i zerknie w talerz. I o to poszła zadyma... Jak my ich traktujemy, jacy my niewdzięczni, chamy niewychowane i w ogóle buraki. Ja też powiedziałam, że mam dość kontroli w każdej dziedzinie życia, bo kuźwa mam już prawie 29 lat a nie 9, mam męża, dziecko i dość traktowania mnie jak niedorozwoja... I tak od słowa do słowa... Nie odzywamy się do siebie od soboty, każdy gotuje sobie co chce (Ja też potrafię, ku zdziwieniu wszystkich :ico_zly: )
Ale wiesz... to nie o to chodzi, żeby rodziców ustawić sobie po swojemu... Ja nawet tego nie chcę. To ich dom, to mnie wychowywali itd i ja teraz nie mogę ich zmienić, bo mi się niewygodnie zrobiło. Nawet głupio byłoby mi "ustawiać" rodziców... Chcę tylko kuźwa trochę zrozumienia. Oni zawsze będą ważni, cieszę się, że nadal się o mnie martwią, ale oni tracą umiar. Nie potrafią zrozumieć, że ja już nie będę jadła ile trzeba, tylko ile chcę. Jedzenie to tylko taki przykład, ale głownie z tego powodu są u nas draki Mam też dość słuchania, jaki mój mąż jest niedoskonały a M. (mój exszwagier-alkoholik) był fajny i robotny gość. Ale, kuźwa, kto tu z kim ślub brał, i kto z kim ma żyć?? R ma swoje wady, coraz go przeklnę nawet i tu :ico_oczko: ,a le nie jest taki najgorszy :-D :ico_puknij:
I albo znajdziemy jakieś mieszkanie (nie wiem za co), albo zrobimy sobie kuchnię na górze i oddzielne wejście (ale szkoda mi chałupkę demolować :ico_puknij: ) albo wszyscy ze sobą dostaniemy nonono i na stare lata się znienawidzimy.
I tak pokrótce wygląda moja sytuacja. Narazie plan mam taki: szybko znaleźć pracę, i coś wynająć. Chociaż na jakiś czas. Ale odsapnąć od sibie musimy....