27 sty 2009, 13:24
A mój brzdąc na kolanach i nici z pracy. nie da popisać, bo mają być obrazki i koniec. Siedzi w domu, chora. Tak jak piszesz Sylwia jakieś paskudny wirus. Dzisiaj ją jeszcze wysypało. Ale przynajmniej gorączki już nie ma.
Super Wisieńko, że się teściowie zgodzili na zamianę. u mnie takiego rozwiązania nie mogłoby być. Bo niby dlaczego. Rodzice i jedni i drudzy wychodzą z założenia, ze mamy sobie radzić sami, a pomoc dzieciom ogranicza się do kupienia od czasu do czasu czegoś Ami. Nawet teraz jak prosiłam, żeby zajęli się Amelią, bo muszę skończyć doktorat, to zmienili temat i jedni i drudzy. W sumie coś w tym jest. W końcu odchowali, wykształcili, a reszta to nasz problem.
A u nas tradycyjnie, dziecko chore i tradycyjnie mój M nawet nie raczy się skontaktować z matką - pediatrą, a ona oczywiście jak zwykle się nie zainteresuje, bo i po co, a przyjazd do nas. Szkoda gadać. Wiecie co? te ich wzajemne stosunki to są jakieś dziwne. Ale ja już sama stwierdziłam, ze nie obchodzi mnie to. Uprzedziłam mojego m, ze jak chce jechać na weekend, to niech się wybierze sam z dzieckiem, bo ja muszę pracować. W sumie to byłoby dobre rozwiązanie. Oczywiście on ma problem, bo jak to sam z dzieckiem.
Gratuluję kluczy, mieszkań, zdrowego Patryczka. Dlatego właśnie Sylwia nie dzwoniłam, ani nie smsowałam, bo tym razem u mnie szpital.
[ Dodano: 2009-01-27, 12:30 ]
acha, oczywiście u lekarza byłam i po prostu liczba ludzi przerażająca. Prawdziwa epidemia.
Sylwia Patryczek się przyzwyczai, ale rzeczywiście niewesoło z tym spaniem.
Anitko super sprawa z takim obiadkiem.