11 lut 2009, 21:58
Witajcie wieczorkiem..
u nas dzień, że tak powiem tragiczny.. Jasiek pierwszy raz był aż tak marudny, przeszło mu troche po czopku z paracetamolu, jak nigdy cały dzień na rękach, noszonym trzymany, huśtany, chyba skończył mi się repertuar w piosenkach i wierszykach.. Strasznie zniósł to szczepienie, najśmieszniejsze jest to, że jak koleżanka go kłuła, to prawie nie płakał, ale dziś.. musi go bardzo nóżka boleć, bo ma zaczerwieniony ślad po kłuciu i nie da sie za bardzo dotknąć.. Usypiał 1.5 godziny z czego przez godzine smok mu wypadał..
Z lepszych informacji to 3/4 zaproszeń albo wysłanych, albo rozdanych, zostało jeszcze siedem i z głowy.. Moja Babcia pobiła wszystkie rekordy.. Jeszcze nie otworzyła koperty, a już krzyczy że ona potwierdza, że będzie :-)) KOFFANA KOBIETKA :-)