10 mar 2009, 09:21
jula oj niełatwo doradzić... :ico_oczko: bo z jednej strony nie możesz niejako sama siebie namowić na chęć/gotowość do bycia w ciąży. Ale z drgiej - Twój mąż moim zdaniem ma o tyle rację, że to "jakoś będzie" nie musi być oznaką lekkomyślnosci. Bo na Maluszka nie ma w sumie czegos takiego jak dobry moment. Wiem o tym z doswiaczenia. jak zaszłam w ciązę z Jagą to mi sie swiat zawalił - bo dopiero studia skończylam, dostałąm fajną pracę a po 3 tyg. pozytywny test. I co? Wszystko sie rewelacyjni poukładało, choc ciąża była ekstremalnie zagrożona. Ale hormony z kobietą takie cuda czynią w ciąży, że po 2 tygodniach wyda Ci się, ze to była jedyna rzecz na świecie dla której się urodziłaś :ico_oczko: Z bliźniakami było u nas podobnie. Miałam wlaśnie oficjalnie dostac awans, ruszylismy z budową domu, ale mieszkając z teściową stosunki z nią były tragiczne - zaczęliśmy szukac meiszkania na wnajem - na przeczekanie...i wiadomość o bliźniakach... :ico_noniewiem: grom z nieba, bo jak miałaby dać radę skoro z Jagą leżałam 4 m-ce w szpitalu, resztę w domu plackiem...stało sie inaczej...dziś wiem ze po coś...i choć wiem, ze obiektywnie rzecz borąc teraz nie jest najlepszy moment... - praca, niedokończona budowa, wynajęte nieduże mieszkanie...ale dla mnie najważniejsze jest teraz moje jajeczko które woła o zapłodnienie :-D
kochana - to musi być tak na prawdę Twoja decyzja. Ja serduchem namawiałabym na zdecydowanie sie na Maleństwo, ale wiem, ze rozsądek idzie swoja drogą...pamiętaj tylko, że firma, mieszkanie...wszystko to jak ciągniesz tylko dla siebie - nie ma sensu i kiedyś przed tym staniesz. Zyczę Ci w każdym razie trafnego wybru jakim by nie był :ico_buziaczki_big: