11 mar 2009, 15:22
Oj Janiołku nie mam pojęcia, ale wiem, że na razie do 7 kwietnie spokój. Po 7. idzie wszystko do recenzentów i czekam na recenzję. Po recenzji egzamin i obrona. zobaczymy kiedy. Mam nadzieję, że w czerwcu, ale pewności nie mam. Teraz piłeczka po stronie profesorów.
Oczywiście sprawa z egzemplarzem się wyjaśniła. po prostu leżał sobie w dziekanacie i nikt nie raczył dostarczyć promotorowi. W sumie za noszenie knig im nie płaca, tylko za przyjmowanie. Swoją droga kosmiczna sytuacja. Egzemplarza w dziekanacie, od dziekanatu do gabinetu promotora 10 metrów, nawet to samo piętro i trzeba jechać i przenieść te 10 metrów książkę.
A ja dzisiaj byłam w urzędzie pracy. Chciał dowiedzieć się o dotację na działalność i oczywiście już nie ma. Jest dla tych zarejestrowanych do 28 lutego. A 28. lutego ciągle byłam studentem. To było dla mnie przeżycie iście traumatyczne. Ludzie w małym korytarzu, na schodach i malutkich pomieszczeniach połączonych ze sobą. Zero wentylacji, smród, brud i tragedia. Nastawienie do wszystkich i wszystkiego straszne. Pan urzędnik na dzień dobry, że jeśli nie jestem zarejestrowana jako bezrobotny, to nie mamy o czym rozmawiać. Ja na to, że mamy. A o rejestracji to ja zadecyduję, bo na teraz to nic mi ona nie daje. Ubezpieczenie mam, a po rejestracji będę musiała przyjeżdżać co miesiąc, stać w śmierdzącej kolejce po ofertę pracy, której nie przyjmę, bo nijak będzie się miała do mojego wykształcenia. (przy śmierdzącej kolejce się zdziwił) Poza tym ja wiem co chcę robić i jak zarabiać na życie. I przychodzę do nich po środki mi to udostępniające. Tak wiec niech łaskawie odpowie na moje pytania i mi pomoże. Wszystko z uśmiechem i w miłej atmosferze. A on do mnie, że nie czytam komunikatów, a ja, że czytam i właśnie go informuję o nich. I nie tylko o ich komunikatach, ale także o tym, co w prasie i różnego rodzaju biuletynach rządowych. A jeśli nie jest w stanie mi pomóc, to niech mnie skontaktuje z kimś, kto pokieruje i pomoże.
Straszne, ludzie, urzędnicy. Postawa roszczeniowa ludzi, postawa spychatologii urzędników. Przy rejestracji zero podziału na wykształcenie, wszystko w kupie. Informacje na internecie nijak się mają do rzeczywistości. Ludzie z pretensjami, urzędnicy z pretensjami. Bardzo szybko uciekałam. Jutro spróbuję powalczyć w urzędzie wojewódzkim. Może się czegoś dowiem.
W sumie kolejny dzień w biegu i bez rezultatu. Oferty wysyłane, urzędy jak to urzędy. Najważniejsze, że ciągle jestem tą samą osobą i że coś staram się robić, bo jakbym miała siedzieć w domu sama- Amelcia w żłobku, to chyba bym kota dostała. Zresztą mam wrażenie, ze w końcu coś się zmieni i ruszy. Przecież dopiero coś zaczynam działać. ale jak jeszcze jeden taki dzień będę miała, to się chyba popłaczę.