26 mar 2009, 17:19
Fioletowa Ania, ja powiem Ci, że my w porównaniu do tego co było to mamy teraz sielanke, niestety teraz mamy dużo problemów, mąż ciągle ściga sie z budową , samochód stoi bo mieliśmy wypadek, , niby tylko blacharka do zrobienia no, ale to kosztuje a my ostatnio cienko stoimy, mamy pieniądze na lokacie, ale nie chcemy ruszać bo nie mamy noża na gardle - oboje jesteśmy do pieniędzy przyzwyczajeni a tu trzeba sie ograniczac bo budowa i wiktorek, więc to też dochodza nerwy, ja ciągle zdenerwowana chodze bo boje sie, że nie zdązy mąż do porodu wykończyć mieszkania ja ciągle na walizkach siedze, wiktora łóżeczko w kartonie a tu te 30 dni zleci szybciej niz sie wydaje, więc oboje nakręceni chodzimy, no cóż - trzeba to przejść, ale ja widze w nas obojgu duże zmiany na lepsze. Mąż odstawił kolegów - sam, bardzo sie dzięki temu do siebie zbliżyliśmy