no witam dziewczynki!
Moja Amelka w pierwsza noc w domu nawet nie zapłakała w nocy, spała jak aniołek :-) karmiłam ja w nocy 2 razy i nawet sie wyspałam. :ico_oczko:
Ja czuję się juz dobrze. Ale n razie nie wiem za bardzo w co ręce wsadzić bo zawsze lubie wszystko miec ułozone i przygotowane a teraz za duzo tego. Ale mysle, że to kwestia dobrej organizacji w najbliższym czasie. Mąz dziś załatwiał wszystkie sprawy papierkowo- urzędowe. Zarejestrował juz Amelkę Katarzynę :-D
Co do porodu to mi jak pisałam rano odeszły wody ale nie wszystkie tylko tak się saczyły. Na początku skurcze były marne, potem w szpitalu ok. 16 zrobili mi lewatywe i podłaczyli pod oksytocynę i tak potem coraz bardziej sie nasilały. Ok. 22.00 nie miałam juz sił i po każdym skurczu zasypiałam na sekunde czy dwie na piłce bo dużo na niej skakałam gdyż Amelka była jeszcze za wysoko w kanale rodnym. Potem od ok. 23.00 zaczeły się skurcze parte było cięzko wyprzeć małą bo skurcze nie były odpowiedniej częstotliwości ale udało sie i o 00.14 urodziła się Amelka. W karcie mam napisane, że dostała jednak 8 pkt ale po 10 min juz 10 :-D Mierzyłam 52 nie 53cm jak później sprawdziłam ;). Jest to ogromny wysiłek ale rzeczywiście szybko sie zapomina :ico_oczko:
a tu jeszcze parę fotek Amelki
