04 cze 2009, 20:08
Witam Was moje Kochane!
Od razu przepraszam,ze dopiero sie odzywam. Nie mialam w komorce numeru ramonki. najpierw zostawie wiadomosc, a pozniej postaram sie doczytac. Wody odeszly mi od razu po polnocy. Wygladalo to dosyc komicznie. Siedzielismy sobie z mezem i ja nagle wstalam mowiac: Kochanie Oliwier mnie kopnal w tylek. Ja doslownie poczulam uderzenie w tym miejscu. Za chwilke wyplynely wody i przyszly skurcze po dwoch minutach. Od razu byly regularne tylko krotkie. Zadzwonilismy po taksowke, ale powiedzieli,ze najwczesniej beda za 40minut, wiec przyjechal po nas ambulans. W szpitalu nawet mnie nie badali tylko od razu poszlam do pokoju w ktorym urodzilam.Oczywiscie nie tak szybko :) Po 9 godzinach Oliwier byl na swiecie. To podobno wcale nie tak dlugo jak na pierwszy porod. MAz spisal sie na medal. Bardzo mi pomogl. Zreszta kazalam mu usiasc tak zebym miala go ciagle w zasiegu wzroku. Jak juz parlam to go nie widzialam. Wiedzialam,ze musi to bardzo przezywac. Ja sama zreszta tez sie balam koncowki porodu. Maz podawal mi wode na zawolanie. Jak tylko powiedzialam woda, musialam miec ja w ustach tak mi bylo sucho. Jak juz tulilam synka to bylam szczesliwa,ale tez troche przerazona czy sobie poradze. Strasznie popekalam, ale juz czuje sie coraz lepiej. Jak Oliwierek spi to dopiero mam czas zeby usiasc przy komputerze albo pojsc do toalety. Bardzo sie martwie, bo synek jest zolty troszke. Jesli do dwoch tygodni mu nie przejdzie to pojdzie do szpitala. Ja jednak tego czarnego scenariusza nie chce brac pod uwage. Wystawiam go na slonce, bo tylko to teraz moze pomoc. Witaminy d3 tutaj nie podaja dzieciom.
Troszke sie rozpisalam. Dodam jeszcze, ze bardzo sie za Wami stesknilam i ciagle myslalam,czy przypadkiem monis nie rodzi w tym samym czasie co ja, bo w koncu przypadl nam ten sam termin porodu. Jak tylko sie zorientuje jak dodac zdjecia to sie pochwale synkiem.