Hej, jestem i ja :-D
Kościólek już był, spacerek do Maluszka też, obiadek prawie gotowy, tylko podgrzać i jeszcze rowerek w pobliskim lesie zaliczyłam z córcią :-D
Aniuwlkp, Z jednej strony, prosta sprawa, kopnąć w de i po sprawie... Ale to typ, który się niczym nie przejmuje... Miała nawet czelność jesienią wsiąść do pociągu i do nas przyjechać... Napisała z Dworca: może ktoś po mnie przyjechać, bo nie pamiętam adresu :ico_puknij: :ico_puknij: :ico_puknij:
Nie miałam najmniejszego zamiaru się z nią widzieć... Powiedziałam więc, żeby sobie sama radziła, skoro ma takie durne pomysły... Wpadła po pół godzinie, wita się ze mną jak gdyby nigdy nic :ico_puknij: Po jakimś czasie wpadł mąż przejazdem między miejscem rozładunku a bazą firmową, wsadził ją do auta i odwiózł na Dworzec... I tyle miała z wycieczki... :ico_puknij:
Normalny człowiek chyba by pomyślała, żet o koniec, że jast przegrany, a ta kwoka dalej swoje... :ico_puknij:
Ale już dzisiaj jej nie odpisałam, bo mam dość... Od wczoraj o tym intensywnie myślę i coś muszę z tym zrobić... Krwi mi to napsuje, bo ja ani mściwa, ani zawzięta... No tylko, jak nic z tym nie zrobię, dalej się będę bujać... :ico_zly:
Wszystkim miłego dzionka i dobrego samopoczucia :ico_sorki: :-D

